>> Wersja do wydruku Zamknij <<
Falun Dafa

Napisane przez praktykującą z Polski

Z praktyką Falun Dafa zetknęłam się w maju 2003 roku w sposób dość niezwykły, ale zanim tak się stało, byłam zaangażowana w inną drogę duchową.
Osoba, która w tamtym czasie przekazywała mi swoje nauki, pewnego razu wysłała mnie na coś w rodzaju odosobnienia, podczas którego miałam wykonywać specjalnie dobrane praktyki medytacyjne. Miało to trwać 4 dni, choć zalecenia całkowitego odcięcia się od ludzi nie miałam. Zdecydowałam się więc drugiego dnia spotkać z koleżanką, z którą spotkanie wydawało mi się być nie zakłócające mojego stanu ducha. Przebiegło dość harmonijnie i w zasadzie nic niezwykłego się nie wydarzyło, aż do chwili, gdy miałyśmy się pożegnać. Byłyśmy w parku, który doskonale znałam, a nagle okazało się, że idziemy drogą, której nie rozpoznaję... Poczułam się bardzo dziwnie, tym bardziej, gdy wyszłyśmy z parku, a ja nie wiedziałam gdzie się znajduję... Coś takiego mi się nigdy wcześniej nie przydarzyło. Kiedy zorientowałam się w końcu gdzie jesteśmy, okazało się, że jest to całkiem inna część parku niż ta, ku której się kierowałam. Uznałam, że to bardzo dziwne, ale nie zastanawiałam się dłużej nad tym. Ponieważ byłyśmy niedaleko od dworca, z którego miała jechać moja koleżanka, zaproponowałam, że skoro już jesteśmy tak blisko, to ją tam odprowadzę.
Kiedy się już pożegnałyśmy, wracałam inną drogą i przechodząc koło przystanku metro zobaczyłam dwójkę ludzi medytujących w pozycji lotosu, i osobę rozdającą ulotki. Zazwyczaj przechodziłam koło takich zjawisk obojętnie, traktując większość z nich jako potencjalne sekty. Tym razem jednak nie mogłam oderwać wzroku od medytujących osób i coś przyciągało mnie w ich kierunku jak magnes. Przyglądałam im się i czekałam, aż i ja dostanę ulotkę, ale tak się nie stało. Pozostałam niezauważona. W końcu więc zdecydowałam się sama podejść. Obok medytujących osób rozłożone były ulotki. Zapytałam dziewczynę, która je rozdawała, czy mogę jedną wziąć i w moich rękach znalazła się informacja o Falun Dafa i zaproszenie na wystawę obrazów Zhang Cui Ying.
Wystawa miała się odbyć za 2 dni i chciałam się tam bardzo wybrać. Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że jest to coś, na co nie natrafiłam bez przyczyny... Nigdy nie wierzyłam w przypadki, a to, jak się natknęłam na medytujące osoby, było w moim mniemaniu bardzo niezwykłe. W tamtym miejscu i czasie nie przypuszczałam wcześniej, że tam się znajdę; tak, jakby okoliczności zewnętrzne ułożyły się tak, by mnie tam doprowadzić...
Chciałam, by na wystawę wybrały się ze mną 2 moje koleżanki, ale tak się złożyło, że nie mogły i pojechałam sama. Było tam coś w rodzaju konferencji prasowej z malarką, która opowiadała o swoich przeżyciach. To, o czym mówiła, było szokujące, była ofiarą prześladowań, o których wyemitowano również film.
Kiedy wróciłam do domu, nie mogłam przestać o tym wszystkim myśleć. Przypomniało mi się, że na ulotce znajduje się adres strony internetowej o Falun Dafa. Odnalazłam tam kontakt do osoby praktykującej w Warszawie oraz informację na temat miejsca cotygodniowych ćwiczeń. Napisałam maila, w którym zapytałam, co trzeba wziąć ze sobą na takie ćwiczenia i byłam zdecydowana się na nie wybrać. Szybko otrzymałam odpowiedź, że nie trzeba ze sobą nic brać, jednakże warto jako podstawę teoretyczną przeczytać książkę Falun Gong, która znajduję się na stronie Falun Dafa. Od razu ją ściągnęłam i przeczytałam. Próbowałam wykonywać ćwiczenia wedle instrukcji z książki i wydały mi się bardzo przyjemne, a to, o czym przeczytałam w książce nie zdziwiło mnie, gdyż od 15-go roku życia czytałam wiele publikacji związanych z ezoteryką i medycyną naturalną. Zauważyłam jednak, że w książce Falun Dafa wszystko jest napisane bardzo przejrzyście i w sposób, który nie budzi moich najmniejszych wątpliwości odnośnie tego, że autor wie o czym pisze. Poza tym całość bardzo się zgadzała z moim światopoglądem, a na wiele pytań, które stawiałam sobie do tamej pory, znalazłam odpowiedzi, które były dla mnie przekonujące. Jedna tylko informacja wzbudziła moje wątpliwości. Mianowicie kwestia, uzdrawiania... Zawsze wydawało mi się, że jest to czymś dobrym, sama się także tym zajmowałam. Nie dla korzyści finansowych, po prostu chciałam ulżyć w cierpieniu innym, odkąd dowiedziałam się, że mam do tego predyspozycje. Zostawiłam więc rozważania na ten temat i pomyślałam, że porozmawiam o tym z osobami, które poznam na ćwiczeniach.
Kiedy nadszedł dzień spotkania, całość przerosła moje oczekiwania. Gdy jeden z praktykujących zaczął mnie uczyć ćwiczeń, od razu poczułam bardzo silną energię i bardzo pozytywną. Ponieważ od wielu lat stosowałam różnego rodzaju medytacje, byłam wyczulona na takie odczucia. Poza tym ludzie, których poznałam, byli inni od osób, które znałam dotychczas. Sprawiali wrażenie bycia naprawdę dobrymi ludźmi i miło mi było przebywać w ich towarzystwie. Po ćwiczeniach zasypałam ich całą masą różnych pytań i trochę opowiedziałam o tym, czym się wcześniej zajmowałam.
Od tamtej pory moje życie bardzo się zmieniło. Krok po kroku rezygnowałam ze wszystkich innych praktyk i skoncentrowałam się na kultywacji Falun Dafa. Teraz, każdego dnia uczę się prawdziwego znaczenia słów Zhen Shan Ren (czyli Prawda, Dobro, Tolerancja). Cały czas odkrywam w sobie coś, co mogę zmienić, ulepszyć i staję się coraz bardziej świadoma, moich myśli i zachowań.
Mam cel, do którego zmierzam i drogę, która wiem, że do niego prowadzi. Z każdym dniem coraz bardziej staram się rozumieć innych, a także siebie. Mogę świadomie pracować nad moim charakterem i moralnością. Widzę w tym głęboki sens. Nic, z czym do tej pory się zetknęłam, nie dało mi tak wiele. I nie mam tu na myśli widocznej poprawy zdrowia i odporności, bo to jest tylko pozytywny efekt uboczny, a nie cel sam w sobie. Falun Dafa nie jest łatwą drogą, czy sposobem na życie usłane różami, czyli tym, czego szukałam do czasu zetknięcia się z Falun Dafa, jednakże jest czymś nieporównywalnym z niczym i bezcennym.
Chylę czoło i dziękuję Panu Li Hongzi, który udostępnił tą praktykę ogółowi, dzięki czemu i ja mogłam się z nią zetknąć. Moja wdzięczność nie ma granic.


Opublikowano w: Sobota 23. Października, 2004

Drogi czytelniku, wyraþamy zgodę na drukowanie i rozprowadzanie artykułów ze strony Clearharmony, aczkolwiek prosimy przy tym o cytowanie ich źródła.


 Podobne opowieści:
>> Wersja do wydruku Zamknij <<

Email editors: editor@pl.clearharmony.net © 2001-2003 ClearHarmony Net