|
Wątpliwości dotyczące śmierci praktykującego Falun Gong Wang Xiaofang (Clearwisdom.net) Praktykujący Falun Gong Wang Xiaofang, 43 lata, mieszkał w Penglai w prowincji Shandong. W drugiej połowie czerwca 2006 roku udał się on do Pekinu do biura odwoławczego, żeby szukać sprawiedliwości w sprawie śmierci jego żony Wu Hong, która także była praktykującą Falun Gong. Wu Hong była torturowana, wskutek czego nastąpiła jej śmierć. Wang Xiaofang zmarł w dziwnych, niewyjaśnionych okolicznościach podczas wyprawy do Pekinu. Wkrótce po tym, do Pekinu udał się brat Wang wraz z kilkoma policjantami, by wyjaśnić okoliczności jego śmierci. Na miejscu policja poinformowała ich, że Wang Xiaofang został aresztowany na Placu Tiananmen, jednak nie był zamknięty za kratkami, tylko wysłany do hotelu, w którym popełnił samobójstwo wyskakując z ósmego piętra, na skutek czego nastąpiła nagła śmierć. Wersja ta brzmi bardzo nieprawdopodobnie. Okoliczności, w jakich nastąpiła śmierć jego żony Wu Hong zostały przedstawione w poprzednim artykule. Powyższe fakty mówią same za siebie, że Wang nie mógłby popełnić samobójstwa. Poza tym, jako praktykujący Falun Gong przez tyle lat dobrze wiedział, że popełnianie zabójstwa, czy samobójstwa nie jest czymś, czego mógłby dopuścić się praktykujący Falun Gong. Ponadto, szukał on sprawiedliwości za śmierć swojej żony. Przed udaniem się do Pekinu Wang powiedział praktykującym Falun Gong z Penglai te oto słowa: „Władze z „Biura 6-10” mogą chcieć mi zrobić krzywdę, dlatego proszę was o wysyłanie prawych myśli, by wyeliminować zło”. Pokazuje to, że Wang wiedział, że był śledzony i twierdzenie, że popełnił samobójstwa nie posiada żadnych podstaw. Jest to kolejne kłamstwo, by prawda nie wyszła na jaw, chroniąc tymczasowo skórę przestępców.
|