Początek mojej kultywacji i porzucanie strachu (Fahui 2016)

Miłosierny Mistrzu, Drodzy praktykujący

Nazywam się Cristina i jestem nową praktykującą pochodzącą z Rumunii. Zanim podjęłam decyzję napisania eseju, zastanawiałam się czy naprawdę mam jakieś doświadczenia, którymi warto byłoby się podzielić, a przywiązanie do komfortu skłaniało mnie do zignorowania konieczności napisania go, lecz myśli o tym czym mogłabym się podzielić, stale pojawiały mi się w umyśle, tak więc postanowiłam podjąć pierwszą próbę i opowiedzieć o mojej kultywacji.

Po latach wręcz obsesyjnego szukania mojej duchowej ścieżki oraz mając wewnętrzne przekonanie, że musi istnieć coś większego niż moja ograniczona wiedza, w lipcu 2015 r. otrzymałam Fa. Moja ciocia - z którą dzieliłam się filozoficznymi zrozumieniami o życiu, nowymi artykułami, metodami na rozwijanie swojego umysłu oraz innymi książkami - podczas gdy szukała jakiejś praktyki qigong - odkryła Falun Dafa w internecie i zaczęła czytać Dżuan Falun. I oczywiście, bardzo podekscytowana również mi wysłała link i obydwie zaczęłyśmy czytać książkę. Moje pierwsze wrażenie, które miałam po przeczytaniu książki było to, że Dżuan Falun odpowiedział na wszystkie moje pytania, które pozostawały bez odpowiedzi, ale były pewne punkty, których nie mogłam sobie w głowie poukładać więc pewnie potrzebuję przeczytać ją po raz drugi. Zrozumiałam jednak czym jest karma, jak ona powstaje i w jaki sposób się ją spłaca, zrozumiałam o czym nauczają religie, dowiedziałam się o istnieniu Bogów, utwierdziłam się w przekonaniu że trzecie oko istnieje oraz zrozumiałam jak demony manipulują ludźmi oraz jak ważnym jest, aby podążać jedną ścieżką kultywacji. Zasadniczo, zrozumiałam, że nie jest to dziecięca zabawa i że po podjęciu decyzji o kultywacji trzeba być zdeterminowanym. Ale czy naprawdę byłam zdeterminowana? Czy naprawdę mogę porzucić przywiązania, z którymi męczę się od lat? Dodatkowo muszę porzucić komfort i życie, które wiodłam do tej pory. [jeśli nie zacznę kultywacji] to kim będę jak nie tylko zbiorem schematów myślowych, które ukształtowały mnie na przestrzeni lat?

Te pytania dręczyły mnie przez kilka miesięcy, w tym czasie nie potrafiłam całkowicie zrezygnować z przywiązania do palenia oraz picia wina, kiedy wychodziłam z przyjaciółmi. Nadal studiowałam tak dużo jak potrafiłam i przynajmniej byłam zdeterminowana, aby zrozumieć czym jest ta kultywacja praktyki przed podjęciem decyzji o zmianie mojego życia. Wiedziałam, że te zasady są dla mnie dobre. Moim zdaniem, tego rodzaju praktyki są dla ludzi starszych, którzy już przeżyli swoje życie, a nie dla młodej dziewczyny, która jest kuszona każdego dnia do popełniania błędów. Chciałam być odpowiedzialna za ścieżkę, którą mam podjąć, ale bałam się też zgniłych demonów, które próbowały mnie straszyć w snach.

W każdym razie, w połowie grudnia miałam doświadczenie, które sprawiło, że porzuciłam alkohol, papierosy i inne używki, które sporadycznie używałam podczas spotkań ze znajomymi, oraz zaczęłam przestrzegać zasad moralnych. Czułam, że nie pasuję już więcej w grupie starych znajomych, a to o czym rozmawiali, przestało mnie interesować. Postanowiłam więc skupić się przez jakiś czas wyłącznie na studiowaniu i zapomnieniu o starych nawykach. Jeśli wszystko co Mistrz mówi jest prawdą, to nie mam zamiaru przegapić mojej jedynej szansy.

Jak Mistrz mówi: „Tak bardzo trudno jest uzyskać ludzkie ciało! Jeśli prawdziwie można otrzymać Dafa, to taka osoba ma po prostu niesamowite szczęście. To co chcę powiedzieć to następująca prawda: bardzo trudno jest otrzymać ludzkie ciało” (Dżuan Falun)

Właśnie tak rozpoczęła się moja podróż.

Porzucanie strachu

W różnych sytuacjach zauważałam przywiązanie do strachu, w zasadzie strachu do wszystkiego. Strachu przed nie robieniem czegoś dobrze, strachu przed rozczarowaniem kogoś, strachu, że wypadnę głupio w oczach innych ludzi. Niedawno zrozumiałam, że pośród tego strachu znajduje się mentalność do popisywania się. Takie przywiązanie, głęboko zakorzenione w mojej istocie od czasu dzieciństwa, wymaga ciągłego przebijania się przez nie.

Pierwszym krokiem, który podjęłam, było skontaktowanie się z lokalnym koordynatorem i uczęszczanie co tydzień na niedzielne ćwiczenia i studiowanie Fa. To zajęło mi trochę czasu ponieważ chciałam się "przygotować" do rozmowy z praktykującym weteranem i nie chciałam zostać odebrana jako nieprzygotowana. Tak jakbym była w szkole i ktoś egzaminował moją wiedzę. Spotkałam się z tym praktykującym i z arogancją nowego praktykującego, chciałam pochwalić się moimi zrozumieniami przy każdej małej okazji, pokazując jak wspaniała jestem i jak szybko postępuję naprzód. Niedługo potem, Wystawa Ludzkich Zwłok (Human Body Exhibition) przybyła do miasta i mieliśmy zacząć wyjaśniać fakty w grupach internetowych utworzonych przez praktykującego, który był dość aktywny, poprzez stale odpowiadanie i wyjaśnianie faktów do ludzi w komentarzach. Zostałam poproszona o pomoc i ze strachem w moich żyłach, zgodziłam się. W tych momentach doceniałam i widziałam prawdziwe wysiłki podejmowane przez lokalnych praktykujących w celu ujawnienia tych okrucieństw i oczywiście widziałam też, gdzie jestem w nawiązaniu do mojej tak zwanej wiedzy i poziomu w kultywacji. Nie wytrzymałam długo ponieważ wszystko postępowało bardzo szybko, a czas nie pozwolił mi na bycie stale aktywną, studiowanie Fa i wypełnianie codziennych obowiązków, więc pełna wstydu, wycofałam się.

Jednak nie mogłam zbyt długo zostawać z tyłu, ponieważ moi koledzy praktykujący zorganizowali aktywności wyjaśniania prawdy i ponownie zapytali czy chciałabym dołączyć. Oczywiście, nie było mi łatwo, jako że strach wciąż tam był i nie byłam przygotowana rozmawiać z ludźmi o temacie o którym niewiele wiedziałam. Co jeśli nie będę znać odpowiedzi na pytanie, które ktoś zada? Jak będę wtedy wyglądać w oczach tych ludzi? Mimo to, postanowiłam chociaż porozdawać ulotki. Nieśmiało podawałam je ludziom i ostrożnie obserwowałam innych jak wyjaśniają fakty. Po pewnym czasie byłam w stanie nawiązywać rozmowy, które wydawały się udane ponieważ ludzie podpisywali petycje. Starałam się pamiętać, aby trzymać prawe myśli kiedy ludzie nie chcieli wziąć ulotki albo jak chcieli ze mną porozmawiać. Wielu ludzi podpisywało petycję i akceptowało moje wyjaśnianie prawdy, tak jakby czekali na to. Po każdych aktywnościach czułam pewien rodzaj oczyszczenia w umyśle, to takie uczucie, które masz w środku kiedy nie posiadasz żadnych bólów i zmartwień.

Po tym jak zdecydowałam się zmienić mój kraj i przenieść do Polski, zdałam sobie sprawę, że obawiam się wyjaśnić prawdę ludziom z pracy. Miałam nadzieję, że czytają moje wpisy na Facebooku i że nie ma potrzeby, by ponownie mierzyć się z przywiązaniem do strachu. Lecz przez kilka tygodni śniłam o tym że wyjaśniam fakty. Sytuacja w mojej pracy zmieniła się, ludzie byli bardzo przyjaźnie nastawieni, menedżerowie, którzy zwykle byli niegrzeczni w stosunku do wszystkich innych, dla mnie byli mili. To nie działo się z przypadku, jako że jest więcej zdolniejszych ludzi w tej pracy ode mnie, a oni nie uzyskali tak miłego traktowania. Nawet mój kolega to zauważył i powiedział mi o tym. Czułam ból w sercu, ponieważ oni czekali na mnie, ale strach blokował mnie przed ich ocaleniem. Była to ciągła walka. Układałam w głowie scenariusze na temat, tego co im powiedzieć, kiedy będzie właściwy moment, co będą o mnie mówić i czy będę w stanie ich przekonać do podpisania petycji.

Pewnego dnia, kolega z innego działu przyszedł z petycją o politycznym wydźwięku na temat narodzin nowej partii, która może ocalić Rumunię. Nigdy się takimi rzeczami nie interesowałam i nie chciałam podpisać. W końcu będąc pod wpływem ludzi w około, odmówiłam podpisania. Jednak nie oświeciłam się, że była to wskazówka od Mistrza, iż jest to odpowiedni czas abym wystąpiła naprzód. Po starannym przemyśleniu, weszłam do biura kolegi i podpisałam jego petycję. Przecież w następnym dniu będę chodziła z moją petycją i nie chciałam żeby z tego powodu cały departament odmówił jej podpisania.

Następnego dnia przyszłam z petycją i ulotkami. Zaczęłam od szefa działu, który natychmiast zablokował mnie pytaniami na które nie znałam odpowiedzi. Czułam że mój głos drży a moje serce zostało poruszone. Pomyślałam: "nie udało mi się, nigdy nie będę w stanie tego zrobić". Ale potem myśl przyszła mi do głowy: "nie przegrałaś bitwy tylko dlatego, że jedna osoba odmówiła przyjęcia prawdy. I to dokładnie jest po to, aby zablokować cię od dalszego działania". Tak więc postanowiłam powstrzymać strach oraz to co sobie inni pomyślą, i chodziłam od biura do biura do wszystkich kolegów i koleżanek, menedżerów oraz pracowników, którzy tego dnia zostali wysłani do naszej firmy na badania lekarskie. Ostatecznie okazało się, że mój zasób wiedzy o faktach był wystarczający. Wszyscy podpisali petycję i nie zadawali wiele pytań. Gratulowali mi, że robię coś dla dobra innych, a to jest bardzo rzadkim zachowaniem w naszych czasach.

Choć miałam malutki sukces, wciąż jestem daleko od czucia się komfortowo w wyjaśnianiu prawdy ludziom.

To coś jest twoje, to tego nie utracisz

Podzielę się jednym z miłych zdarzeń, które wzmocniło moją wiarę w Mistrza i Dafa, oraz sprawiło że niemal uroniłam łzy szczęścia.

Właśnie wychodziłam by pojechać na rowerze na punkt ćwiczeń, gdy zdecydowałam dumnie założyć moją nową koszulkę Falun Dafa. Zrozumiałam, że podróżując między ludźmi, będzie dobrze, jeśli będą mogli dowiedzieć się o zasadach, nawet jeśli nie mam możliwości wyjaśnić im prawdy. Malutka torebka na ramię zasłaniała napis, który chciałam, aby ludzie przeczytali więc postanowiłam przymocować ją z tyłu roweru obok matki do medytacji. Po przejechaniu kilku kilometrów, byłam prawie na miejscu gdy przyszło mi do głowy, aby sprawdzić czy wszystko w porządku z moimi rzeczami. Dotknęłam, by sprawdzić czy wszystko w porządku, ale czegoś brakowało. Wtedy uderzyła mnie myśl: zgubiłam torebkę z dokumentami, portfelem i telefonem. Co ja teraz zrobię? Jak mam ją teraz odnaleźć? Tak więc odwróciłam się i próbowałam sobie przypomnieć w którym miejscu mogła się wysunąć. Po przejechaniu około 500 metrów, dziewczynka zatrzymała mnie i zapytała: Czy nie zgubiłaś może torebki? Kto wie? Może ujrzała zmartwienie na mojej twarzy? Nie mam pojęcia skąd wiedziała. Odpowiedziałam że tak, a ona poleciła mi odnaleźć kierowcę autobusu nr 15 i powiedziała mi jaka jest jego trasa. Więc pojechałam tą tras, poczekałam na jednym z przystanków i odzyskałam torebkę.

Wydaje się, że torebka wypadła obok przystanku autobusowego i kierowca zauważył ją na chodniku, i wziął aby zwrócić właścicielowi. To wydarzenie pomogło mi się oświecić do zasady z Dżuan Falun: "Jeśli coś jest twoje, to tego nie utracisz. Jeśli coś nie jest twoje, to nie uzyskasz tego, nawet jeśli będziesz o to walczył". (wolne tłumaczenie)

Wysyłanie prawych myśli

Odkąd zaczęłam kultywować, przykładałam się do studiowania, ale nie ćwiczyłam zbyt często. Nie przykładałam się z powodu przywiązania do komfortu.

Ale wysyłanie prawych myśli ... tego nie robiłam w ogóle, gdyż rozumiałam, że powinno się być stabilnym ze swoimi myślami zanim się zacznie je wysyłać, ale ja nie byłam. Mój koordynator stale pytał mnie o to, a ja zawsze odpowiadałam tą samą wymówką: "nie znam jeszcze formuły, nie jestem jeszcze stabilna, nie wiem jak to robić". Pewnej nocy, dokładnie o 12:55 (czas FZN w Rumunii) obudziły mnie dźwięki pochodzące z komunikatora internetowego w mojej komórce. Moją pierwszą myślą było: "Czy czas na FZN? Ale ja nie chcę wstawać i robić tego. Ale wstałam aby sprawdzić czy było to prawdziwe i otrzymałam kolejny znak że powinnam iść naprzód i robić to co praktykujący powinien. Więc zaczęłam wysyłać FZN. W ciągu ostatnich kilku miesięcy Mistrz miał inne sposoby dawania mi wskazówek, ale nie oświeciłam się ponieważ byłam zbytnio skupiona na swoim dyskomforcie powodowanym przez gołębie, które wskakiwały na dach i codziennie około 7 rano (czas FZN w Rumunii) hałasowały, nie pozwalając mi spać. Ku mojemu zdziwieniu, skończyły hałasować jak w końcu zrozumiałam, że powinnam wysyłać prawe myśli.

Przywiązanie do złości

Skłonność do popadania w złość od dawna jest obecna w moim życiu i w relacjach z ludźmi. Gdy tylko moje interesy były zagrożone, aby ochronić siebie, opanowywała mnie złość. Jak demon wewnątrz mnie, to przywiązanie szeptało iż nie mogę być przegranym i muszę udowodnić, że mam rację. Karmiłam to przywiązanie kiedykolwiek decydowałam podążać za tym głosem. Odkąd zaczęłam kultywować, nie miałam zbyt wiele okazji aby stawić mu czoła i miałam fałszywe wrażenie, że przywiązanie zostało usunięte. Nawet gdy napotykałam na drobne problemy z przypadkowymi ludźmi na mojej drodze życiowej, potrafiłam powstrzymać złość i upozować złudne wrażenie tolerancji. Lecz w znanym i przyjaznym środowisku, już się tak nie działo. Skłonność do walki wciągała mnie w niekończące się dyskusje, aby udowodnić że mam racje a członkowie mojej rodziny jej nie mają. Również mój ojciec, który nie praktykuje, powiedział mi: "Jeśli praktykujesz cierpliwość, to dlaczego tak reagujesz, gdy matka do ciebie mówi?".

Ostatnio, mój mąż dostarczył mi okazji do kultywacji. Gdy wychodziłam do pracy, zapomniałam pogasić światła i on zaczął mi dawać rodzicielskie porady dla tego małego problemu. Czułam, że traktuje mnie protekcjonalnie i nie rozumiałam dlaczego nie jest tolerancyjny wobec drobnego błędu, do którego się przyznałam. Oczywiście, gdy poczułam krytykę, nie potrafiłam wytrzymać i eksplodowałam. Po tym jak się uspokoiłam, zdałam sobie sprawę że moje fundamentalne przywiązanie do złości nie zostało usunięte, ponieważ nie wkładałam wysiłku aby je stłumić, reagowałam bez patrzenia do wewnątrz, w tym momencie nawet na chwile nie postrzegałam siebie jako osobę praktykującą - która podąża za zasadami i powinna mieć wyższy standard.

Po tym doświadczeniu zastanawiałam się nad moją całą kultywacją. Jeśli nie mogę się powstrzymać i mieć zrozumienia wobec innych, jakiego rodzaju praktykującą jestem? Na końcu, nie ma znaczenia kto ma rację, a kto jej nie ma. Po tym jak trudność przeminie, to co pozostanie, będzie żalem, że nie postąpiło się lepiej.

Mistrz powiedział w wierszu: "Kto ma racje kto jej nie ma" - Hong Yin III:

Kultywujący, poszukuje wciąż w sobie niedociągnięć, To sposób by najskuteczniej pozbyć się przywiązań, Małych czy wielkich prób nie da się ominąć, [Jeśli możesz zapamiętać podczas konfliktu:] "On ma rację, a ja nie" I o co tu się spierać?

Podsumowując, nie pamiętam żadnych istotnych zmian w mojej warstwie na powierzchni, ale mogę przyznać, że Dafa wniosło spokój do mojego życia. Nie jestem już statkiem, który dryfuje bez celu. Teraz jestem w stanie dokonać właściwych wyborów, a właściwy jest wtedy, gdy podążam za prawymi zasadami. Zrozumiałam, że kultywacja mojego xinxing całkowicie polega na mnie i powinnam iść swoją drogą z czystym umysłem i używać rozpoznania kiedykolwiek napotykam na trudności. Jak Mistrz powiedział:

“W kultywacji I praktykowaniu osoba powinna być w stanie nie działania. Tak długo jak skupisz się na kultywacji twojego xinxing, wtedy będziesz przebijał się przez poziomy i z pewnością uzyskasz rzeczy, które powinieneś. Jeśli nie potrafisz czegoś porzucić, czy nie jest to przywiązanie?” Dżuan Falun wersja 2014.

Zachęcamy do drukowania i rozpowszechniana wszystkich artykułów opublikowanych na Clearharmony, lecz prosimy o podanie źródła.