(Chińskie Fahui) Ocalanie czujących istot w więzieniu. Pozbywanie się przywiązań w trakcie potwierdzania Dafa

Pozdrawiam miłosiernego i czcigodnego Mistrza!
Pozdrawiam praktykujących!

Rozpocząłem praktykowanie Falun Dafa w 1994 roku. W roku 2003 w czasie prześladowań Dafa zostałem skazany na 7 lat więzienia i spędziłem w nim 5 lat.

Chciałbym podzielić się tym, jak kultywowałem siebie i ocalałem czujące istoty przebywając w więzieniu.

Wznowienie praktykowania Dafa i przekonywanie ludzi w więzieniu do występowania z KPCh

Kiedy zostałem aresztowany, odczuwałem silny strach i niezbyt dobrze sobie radziłem. Czułem się zawstydzony i nie miałem jasnych, prawych myśli. Czułem się przygnębiony. Mistrz przygotował jednak wszelkiego rodzaju sposobności, aby mnie przebudzić.

Kiedy wszyscy z zespołu szkoleniowego stali w kolejce, nagle zaczęło padać. Każdy pośpiesznie chował się pod dach, aby nie zmoknąć. Praktykujący A stał przede mną. Powiedział mi, że Hong Yin II właśnie zostało opublikowane.

Mistrz napisał:

Zastanów się głęboko nad sobą.
Wzmocnij swoje prawe myśli.
Dokładnie zrób analizę własnych przywar.
Rób postępy z odzyskaną sumiennością

(„Racjonalny i przebudzony” z Hong Yin II)

Moje serce oświeciło się i wiedziałem, że Mistrz mnie przebudza.

Pewnego razu, w drodze do toalety, przeszedłem obok pewnego praktykującego. Powiedział, że nowy artykuł Mistrza „Porzućcie ludzkie przywiązania i ocalajcie ludzi tego Świata” właśnie został opublikowany. Potem, kiedy pracowałem na warsztacie, inny praktykujący zarecytował wiersz „Kwiaty śliwy” z „Hong Yin II”. Mistrz, krok po kroku budził moje prawe myśli.

Pewnego razu, kierujący zespołem zabrał mnie, abym spotkał się z członkami mojej rodziny. Kiedy weszliśmy na drugie piętro, nagle powiedział: „Gdybyś nie został ‘przetransformowany’, nie wziąłbym cię, abyś mógł się spotkać ze swoją rodziną”. Natychmiast zawróciłem. Poszedł sam zobaczyć się z moją rodziną, a idąc z powrotem przyniósł to, co dla mnie zostawili oraz wiadomość na kartce od siostry.

Wiersz „Katastrofa” z „Hong Yin II” pojawił się w moich myślach. Wiedziałem, że muszę znowu, z całego serca podjąć praktykowanie Dafa. Kiedy funkcjonariusz więzienia zapytał mnie później o moje praktykowanie, powiedziałem stanowczo, że rzeczywiście wciąż praktykuję Falun Dafa.

Pewien więzień z zespołu szkoleniowego, pracował poprzednio w powiecie Dawu, w prowincji Hubei. Powiedziałem mu o Falun Dafa. Odpowiedział, że wie o tym, iż praktykujący są dobrymi ludźmi, ale że to Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych ustanawia panującą politykę. Powiedziałem mu, że ich polityka w ogóle nie wspomina o Falun Dafa.

Powiedział: „Dziękuję za przypomnienie. Masz rację. Nie wspomina ona o Falun Dafa i nie wyjaśnia powodu prześladowań. Nie powinna być ta polityka wykorzystywana do prześladowania praktykujących. Powiedziałem mu, aby uznał dobro Falun Dafa swoim własnym sercem, a spotka go pomyślność. Wtedy udało mu się uzmysłowić sobie coś, czego wcześniej nie potrafił zrozumieć: Kiedy pracował w powiecie Dawu został porażony prądem o napięciu 10 tys. woltów. Jego życie nie było jednak w niebezpieczeństwie, co wszystkich bardzo zaskoczyło. Zdał sobie sprawę, że miał związek przeznaczenia z Dafa. Powiedziałem mu, że każdy przyszedł dla Dafa.

Inny współwięzień pochodził z miasta Changchun. „Falun Dafa pochodzi z Changchun” - powiedziałem do niego. „Ludzie tam mają wspaniałe związki przeznaczenia z Dafa. Wielu w przeszłości wiedziało, że Dafa zacznie być szerzone w Changchun, więc w XVIII wieku miała miejsce wielka wędrówka ludności do Północnych Chin, głownie do Changchun jako centrum. Ludzie przybywali w poszukiwaniu „trzech skarbów”, którymi jak sądzono były: korzeń żeń-szrenią, norki i poroża jeleni. Właściwie, to oczekiwali oni na szerzenie Prawdy- Miłosierdzia-Wytrwałości”.

Powiedział mi, że kiedy w 1995 roku przebywał w szpitalu, jeden z jego przyjaciół podarował mu egzemplarz „Zhuan Falun”; lecz on nie zaczął uczyć się tej praktyki. Później został aresztowany za prowadzenie nielegalnego biznesu. Po pogawędce ze mną, zdał sobie sprawę, że Falun Dafa jest skarbem ocalającym istnienia.

Kiedy wyjaśniałem prawdę więźniowi C, był bosy, dałem mu więc swoje kapcie. Był wzruszony. Kiedy poznał prawdę, pomógł mi wyjaśniać prawdę innym. Opowiadał ludziom o cudach Dafa, i kiedy ja wyjaśniałem prawdę współwięźniowi D, C opowiedział mu historię, której doświadczył osobiście.

Powiedział, że w jego wiosce trzypokoleniowa rodzina składająca się z dziewięciu osób praktykuje Falun Dafa. Pewnego roku była dotkliwa susza. Nigdzie indziej nie padało, lecz dwukrotnie padało na kukurydzianym polu tej rodziny. Inne rodziny nie zebrały niczego, jednak ta rodzina praktykujących Dafa zebrała dobre plony ze swojego pola. Ludzie z bliska i z daleka znali tę opowieść. Więzień C był świadkiem cudu wynikłego z praktykowania Falun Dafa, toteż pomagał mi wyjaśniać prawdę ze swojej perspektywy.

Praktykujący D był nowo przybyłym. Opowiedział mi o praktykujących, którzy na wielką skalę w 2005 roku przekonywali ludzi do występowania z Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Wtedy wypisałem łopatą na marmurowej posadzce moje oświadczenie wystąpienia z KPCh i opatrzyłem je datą.

Tworzenie odpowiedniego środowiska

Ostatecznie opuściłem zespół szkoleniowy i przesłano mnie do innej celi. Praktykujący w tej celi kultywowali pilnie i wzajemnie sobie pomagali. Byłem tym głęboko poruszony.

Praktykujący E dał mi kołdrę oraz ręcznie przepisaną książeczkę zwierającą wykłady Mistrza. Napisane one były na bibułce papierosowej. Okładki książeczki zrobione była z grubego papieru. Był to pierwszy raz, kiedy zobaczyłem książkę Dafa, od momentu pójścia do więzienia rok temu. Byłem bardzo wzruszony.

Praktykujący G był ode mnie starszy. Mówił do mnie po imieniu i powiedział, że powinienem więcej studiować Fa. Pokazał mi dwa artykuły Mistrza, „Słowa przestrogi” oraz „Mieć jasną świadomość” z „Istoty dalszych postępów”, które ręcznie skopiował. Czytałem te dwa artykuły wielokrotnie dotąd, aż umiałem je wyrecytować. Wykorzystywałem je później jako przypomnienie w trakcie kultywowania.

Praktykujący H był młody. Nim rozpoczął praktykowanie Falun Dafa, jego młodszy brat przeszedł operację. Lekarz nie chciał od nich przyjąć żadnych pieniędzy. Przy swojej drugiej wizycie starali się dać lekarzowi puszkę oliwy jako drobny prezent. Lekarz powiedział jednak, że praktykuje Falun Dafa i nie przyjmuje żadnych prezentów od pacjentów. Praktykujący H był pod wielkim wrażeniem tego lekarza. Po uzyskaniu Fa, pilnie kultywował. Nauczył się na pamięć „Zhuan Falun”. W trakcie przerw obiadowych w warsztacie, praktykujący F i ja siedzieliśmy z H i słuchaliśmy jak on recytował „Zhuan Falun”.

W ciągu tych lat Mistrz opublikował wiele nowych artykułów. Prawie wszystkie ręcznie przepisane artykuły do nas docierały. Uczyliśmy się ich na pamięć, a potem przekazywaliśmy je innym praktykującym. Recytowaliśmy każdy artykuł od rana, aż do nocy. Z pomocą praktykującego H zaczęliśmy każdej nocy po kawałeczku, uczyć się „Zhuan Falun” na pamięć.

Po tym jak ręcznie przepisane „Zhuan Falun” dotarło do nas, praktykujący F każdej nocy w swoim łóżku ręcznie przepisywał jakiś wykład. Było to łącznie 20 tys. znaków na ponad 50 kawałkach papieru, z 400 znakami na każdej stronie. Jakże szybko on to przepisywał! Nie było to robione na płaskim biurku, lecz pisane w łóżku i na bibułkach papierosowych. Wcześniej niezbyt wiele pisał. Jednak w tych niezapomnianych dniach, podczas gdy praktykujący dzielili się doświadczeniami, był w stanie napisać artykuły opisujące doświadczenia, którymi się dzielili. Było to tak jakby się było świadkiem cudów, niezwykłości Falun Dafa.

Wraz z poprawą naszego xinxing, zdaliśmy sobie sprawę, że nie wystarczało tylko studiować Fa. Używając prawych myśli musieliśmy przebić się przez wszystkie nałożone na nas ograniczenia. Musieliśmy stworzyć środowisko do wysyłania prawych myśli i swobodnego wykonywania ćwiczeń. Aby tego dokonać, musieliśmy zlikwidować złe czynniki w innych przestrzeniach. Każdy praktykujący zaczął potwierdzać Fa na swój własny sposób, zgodnie ze zrozumieniem jakie miał na swoim poziomie.

Którejś nocy siedziałem na łóżku w medytacji i wysyłałem prawe myśli. Pewien więzień mający nocny dyżur powiedział do mnie, że on sam nie powiedziałby ani słowa na to że wykonujemy ćwiczenia, ale jest temu niechętny i obawia się, że inni doniosą na niego. Opowiedziałem o tej sytuacji innym praktykującym. Uznaliśmy, że musimy zlikwidować złe czynniki stojące za tym więźniem na dyżurze, tak aby nie mógł nam przeszkadzać. Był on na zewnątrz wciąż zaniepokojony, co oznaczało, że nie pomogliśmy mu jeszcze tak naprawdę zrozumieć Falun Dafa. Był to nasz problem.

Również wszystkich współwięźniów z naszej celi traktowaliśmy jako naszych przyjaciół i wyjaśnialiśmy im prawdę na głębszym poziomie. Mówiliśmy im o zasadzie karmicznej zapłaty, i gdy właściwie przyjmą Dafa i życzliwie będą traktować praktykujących to zostaną obdarzeni pomyślnością. Mówiliśmy im również, że strażnicy jedynie blefują i że sami martwią się o to, czy komuś nie zagraża niebezpieczeństwo lub czy nie dozna jakichś obrażeń. Gdyby pojawił się jakiś problem, przyszliby prosto do nas. Było to dla nich rzadka okazja i mieli szczęście, że natrafili bezpośrednio na praktykującego. Zrozumieli, o co nam chodzi i szczerze się śmiali. Pod ochroną Mistrza, każdy wznosił się w Fa, a środowisko kultywowania stawało się coraz lepsze.

Równe traktowanie czujących istot

Więzienie, w którym przebywaliśmy, miało ponad tuzin cel. Większość więźniów odsiadywała w nim wyroki śmierci lub dożywocie. Jako, że praktykujący byli przetrzymywani z nimi przez tak długi czas, współwięźniowie ci mieli możliwość dogłębnego zapoznania się z Dafa.

Któregoś dnia, kilku więźniów nakłonionych przez strażników dotkliwie pobiło praktykującego M. M krzyczał głośno „Falun Dafa jest dobre” i cała cela to słyszała. Ustaliliśmy wspólnie i zdaliśmy sobie sprawę, że wielu strażników nie znało prawdy o Dafa. Byli oszukiwani kłamstwami i kierowali się osobistymi pobudkami, byli przez to bardziej skłonni do krzywdzenia praktykujących. Ich umysły były kontrolowane przez zło, lecz oni również byli istotami, które przybyły dla Fa i powinny zostać ocalone. Doszliśmy do wniosku, że powinniśmy wysyłać prawe myśli, żeby unicestwić zło, które nimi manipulowało. Następnie , aby umożliwić im zrozumienie wyjaśnialiśmy im prawdę i ujawniliśmy oszczerstwa KPCh. Wiedzieliśmy, że nie powinniśmy pominąć żadnej istoty.

Więzień E był wcześniej dyrektorem generalnym dużej fabryki. Praktykujący F opowiedział mi o więźniu E, gdyż byli z tej samej celi. Więzień E podszedł do mnie, żeby podać mi dłoń i przedstawiliśmy się sobie. Powiedziałem mu o przypadku morderstwa rzekomo popełnionego przez pewnego praktykującego, który był szeroko nagłaśniany w Centralnej Telewizji Chińskiej, i że było to kłamstwem sfabrykowanym w celu oszukiwania Chińczyków. Strażnik przyznał mi rację, mówiąc, że morderca rzeczywiście nie praktykował Falun Dafa. Strażnik ten opowiedział mi o rodzinie mordercy, jego pracy i o tym jak popełnił on to morderstwo.

Więzień E potwierdził, że miałem rację. Ojciec podejrzanego należał do kadry KPCh i został wykorzystany przez biuro 610. Biuro 610 powiedziało, że zmniejszą wyrok jego syna, jeżeli oświadczy, iż praktykuje Falun Dafa. Powiedział też, że ktoś z kadry był kolegą jego teściów i opowiedział teściom tę historię.

Powiedziałem więziennemu instruktorowi ds. politycznych o tym przypadku morderstwa. Wysłuchał i zapytał mnie, czy osobiście rozmawiałem z tą osobą. Odparłem, że tak, ale nie mogę ujawnić danych osoby to mówiącej. Zasugerowałem, żeby instruktor porozmawiał z innymi osobami, które znają tego członka kadry, jeśli go to interesuje. Wszyscy oni znają tę historię, powiedziałem. Zrozumiał i był poruszony.

Praktykujący F powiedział nam, że czytał na tablicy propagandowej w korytarzu, że obowiązkiem strażników jest sprawdzanie czy przepisy prawa nadają się do zastosowania oraz czy takie przepisy w ogóle są. Wykorzystałem to jako temat w wyjaśnianiu prawdy strażnikowi C. Powiedziałem mu, że prześladowania Falun Dafa były wbrew prawu, że była to polityczna kampania zainicjowana przez Jiang Zemina i była oparta na kłamstwach.

Strażnik C się zezłościł. Zwykle był osobą o łagodnym charakterze. Krzyknął: „Tak zostało ustanowione przez państwo”. Powiedziałem mu, że był okłamywany; nie było żadnego aktu prawnego zakazującego Falun Dafa. Był zaskoczony i powiedział, żeby zostawić to do następnego dnia. Domyślałem się, że nie był tego do końca pewien, po tym jak zakwestionowałem jego słowa i poszedł do domu się dowiedzieć. Zauważyłem, że następnego dnia nie wspomniał o tym ani słowem. Kiedy czytałem „Zhuan Falun", podszedł, żeby przejrzeć książkę, po czym zwrócił mi ją. Powiedział: „Czytasz ją?” Nie krytykował mnie już nigdy więcej. Czułem, że zrozumiał prawdę.

Praktykujący B przebywał w izolatce za odmowę noszenia więziennego uniformu. Praktykujący z innych cel wspierali go na różne sposoby. Wspólnie zgodziliśmy się z tym, że powinniśmy częściej wyjaśniać prawdę strażnikom. Praktykujący F napisał w naszym imieniu pismo do dyrektora. Domagaliśmy się natychmiastowego wypuszczenia B z izolatki. Wszyscy praktykujący podpisali list . Poproszono mnie o dostarczenie listu do instruktora ds. politycznych, który oczywiście go przeczytał. Powiedział, że powinniśmy pilnować swojego własnego interesu, lecz dodał, że każdy z praktykujących powinien napisać taki list.

Ponieważ praktykujący B przebywał w izolatce, czuliśmy, że naszym obowiązkiem jest dbać o niego. Poprosiłem dowódcę straży o przekazanie naszej prośby dyrekcji. Powiedziałem mu, że mógłbym porozmawiać z innymi praktykującymi o sugestii, żeby praktykujący napisali takie listy indywidualnie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to Mistrz podpowiada każdemu z nas, żeby napisać oświadczenie wyrażające naszą determinację w Dafa i w sprzeciwianiu się prześladowaniom.

Kiedy otrzymaliśmy nowy artykuł Mistrza „Kręcąc Kołem w kierunku ludzkiego świata”, oraz „My nie ", zrozumieliśmy głębokie znaczenie wypisania się z KPCh i znaczenie tego dla bezpieczeństwa osoby. Praktykujący zaczęli wtedy zachęcać współwięźniów do występowania z KPCh.

Pewnej nocy, usłyszałem na korytarzu rozmowę pomiędzy dwoma więźniami:

„Po wystąpieniu z KPCh mój umysł stał się taki jasny”.

„Ale czemu tak dobrze nie działa to na mnie?” zapytał drugi.

„Powinieneś wiedzieć, dlaczego. Wypisałeś się tylko z Młodych Pionierów, ale nie wypisałeś się z Ligi Młodzieży Komunistycznej. Nie do końca porzuciłeś KPCh. Twoje serce nie jest szczere. Tak więc pośpiesz się i odwołaj swoje członkostwo w Lidze Młodzieży”.

Kiedy otrzymaliśmy ręcznie pisaną wersję „Dziewięciu Komentarzy na temat Partii Komunistycznej”, praktykujący F w trakcie przerwy obiadowej czytał jeden rozdział dziennie. Słuchałem go, jak czyta. Kiedy skończyliśmy ostatni rozdział, inni więźniowie powiedzieli, że oni również się przysłuchiwali. Rzeczywiście, w ciągu tych dni, w czasie przerwy obiadowej było bardzo cicho, nikt się nie kręcił i nikt nic nie mówił. Książeczka krążyła również wśród innych więźniów.

Jednego dnia padało do przerwy obiadowej. Mężczyzna z innej celi stał obok mnie. Zacząłem wyjaśniać mu prawdę. Wyglądał na bardzo szczęśliwego i powiedział mi, że już wcześniej dowiedział się prawdy i wypisał się z KPCh. Był więźniem z zawieszonym wyrokiem śmierci. Zaczął praktykować Falun Dafa i powiedział współwięźniom, że jest praktykującym Falun Dafa. Powiedział, że Mistrz dał mu drugie życie.

Więzień G rozmawiał często z praktykującymi. Wystąpił z KPCh i również chciał się nauczyć Falun Dafa. Strażnicy go przed tym przestrzegali. On jednak ich nie słuchał i powiedział innym współwięźniom: „Tak, jestem blisko nich. W trakcie mojego przebywania z praktykującymi, widziałem jak oni się zachowują. Powiedzieli mi wiele cennych rzeczy, jak również o głębszym znaczeniu tradycyjnej kultury. Z ich zachowania wiem, że są oni dobrymi ludźmi. Są praktykującymi posiadającymi wiele cnót. Każdego dnia bezinteresownie pomagają innym więźniom. Wszyscy powinniście to wiedzieć”.

Kiedy tylko się zdarzało, że jakiś nowy więzień siadał obok kogoś praktykującego, to każdy praktykujący wykorzystywał tę okazję, aby wyjaśniać prawdę. Praktykujący L nauczył się nazwisk współwięźniów z listy obecności na tablicy i wyjaśniał prawdę tym, którzy nie wystąpili z KPCh.

Kontynuowaliśmy zachęcanie współwięźniów do występowania z KPCh. Więźniowie stawali się coraz bardziej chętni odejść z KPCh. Pewnego dnia jakiś więzień zatrzymał mnie na korytarzu i powiedział, że patrzyłem na niego z góry. Zapytałem go, dlaczego tak to odczuwał. Powiedział, że innych traktowałem dobrze, a jego nie. Zdałem sobie sprawę, że nie namawiałem go do wystąpienia z KPCh. Powiedział, że wstąpił do Ligi Młodzieży i Młodych Pionierów, ale nie był członkiem partii. Wybrał potem jakiś pseudonim i wycofał się z tych organizacji.

Ostatnie słowo należy do Mistrza

Któregoś dnia w 2008 roku na warsztacie uczyłem się na pamięć Wykładu Ósmego z „Zhuan Falun”. Po raz pierwszy udało mi się wyrecytować cały wykład bez zatrzymania. Nagle coś zaczęło się dziać z moim sercem i wyplułem krew. Podzieliłem się tym z praktykującym F, który był na innym warsztacie. Pomyśleliśmy, że to była dobra rzecz. Kilka dni później, poczułem przeraźliwy ból w klatce piersiowej i sercu i wyplułem coś różowego. Ktoś poinformował straże. Zmierzyli mi temperaturę. Miałem wysoką gorączkę i zostałem wysłany do więziennego szpitala.

Wciąż miałem czysty umysł i świetny humor. Nie bałem się. Moja temperatura spadła w ciągu nocy i następnego dnia zostałem zwolniony. Zatrzymano mnie przy bramie szpitala i wysłano na oddział chorób zakaźnych dla gruźlików. Lekarz codziennie dawał mi zastrzyk, nie mówiąc co robi. Byłem leczony jako pacjent chory na gruźlicę. Powiedziałem lekarzowi, że nie mam gruźlicy i nie mam objawów gruźlicy. Lekarz nie powiedział ani słowa i wyszedł.

Któregoś dnia przyszedł lekarz specjalista zbadać moją klatkę piersiową i żołądek. Po zakończeniu badania nic nie powiedział. Lekarz więzienny powiedział, że sporządził on krytyczny raport o moim stanie zdrowia. Straż poinformowała członków mojej rodziny, którzy wtedy przybyli, żeby się ze mną spotkać. Strażnicy poprosili ich również o przekonanie mnie do zażywania leków.

Przyjechała mnie odwiedzić żona, która była również osobą praktykującą, oraz mój młodszy brat i ciotka. Zobaczyli moje spuchnięte nogi i rozpłakali się. Domagali się mojego zwolnienia z więzienia. Urzędnicy powiedzieli, że muszą przestrzegać przepisów, jeżeli rodzina chce żebym był zwolniony z powodu choroby. Oficer powiedział, że zapyta dyrekcję więzienia. Praktykujący z więzienia cały czas wysyłali dla mnie prawe myśli.

Lekarz więzienny wysłał próbki mojego moczu w celu zbadania zmian patologicznych. Powiedział, że moje nerki i wątroba funkcjonują prawidłowo. Stawiając czoła skomplikowanej sytuacji, po prostu mocno zawierzyłem Mistrzowi i Fa.

Praktykujący M opiekował się pacjentami szpitala. Zobaczył mnie w szpitalu i zasugerował abym spotkał się z praktykującym N, który był w sali obok. N rozumiał Fa bardzo dobrze. Studiował Fa pilnie i zawsze patrzył do wewnątrz. Po spotkaniu z nim zrozumiałem moje dwa kluczowe problemy.

Myślał on, że najlepiej byłoby wykorzystać zwolnienie ze względu na stan zdrowia jako okazję do tego, bym mógł wyjaśniać prawdę i wykonywać trzy rzeczy poza więzieniem. Poprosił mnie, abym się tym nie martwił, gdyż ta sytuacja mogła zostać zaplanowana przez Mistrza.

Potem zasugerował, żeby nie spędzać zbyt wiele czasu na wymianie naszych własnych doświadczeń. Najważniejszą rzeczą było, abyśmy całkowicie zanegowali plany starych sił i w każdych okolicznościach patrzyli w siebie. Mistrz dawał mi rzadką okazję spojrzenia do wewnątrz i wzniesienia siebie.

Jedna kwestia pojawiła się w moich myślach: Kiedy pracowałem dla mojego poprzedniego dyrektora generalnego, sporządziłem dokumentację do pewnego projektu. Nowy dyrektor generalny nie zatwierdził tego nowego projektu i skrytykował mnie za to. W tym czasie zacząłem praktykować Falun Dafa. Współdziałając ze wszystkimi stronami związanymi z tą sprawą, rozwiązałem ten problem bez kłopotania kogokolwiek.

Wiedziałem, że to Mistrz mi w tym pomógł. Popierałem nowego dyrektora z całego serca. Lecz w głębi serca czułem wobec niego urazę i miałem mentalność popisywania się oraz dążenia do osobistych korzyści. Byłem również zazdrosny. Nie zdawałem sobie z tego sprawy, aż do rozmowy z praktykującym N. Mistrz rozwiązał dla mnie te kłopoty, podczas gdy ja przypisywałem to moim własnym umiejętnościom. Było to bardzo silne przywiązanie do ego i mój brak szacunku dla Mistrza i Fa.

Kiedy tylko odkryłem moje przywiązania, poczułem jak warstwa złych substancji znika.

Mistrz napisał:

„Twoje ciało leży w więzieniu,
nie bądź stroskany ani smutny
Z prawymi myślami i czynami
Fa jest z tobą.
Spokojnie zastanów się do czego jesteś jeszcze przywiązany.
Usuń swoje ludzkie myśli
i naturalnie pokonasz zło”.

(„Nie bądź smutny” z Hong Yin II)

Kilka dni później zostałem poinformowany, że członkowie mojej rodziny przysłali mi nowe ubranie do wyjścia z więzienia. Odebrali mnie następnego dnia rano.

Pod ochroną Mistrza zostałem zwolniony dwa lata wcześniej z powodów zdrowotnych. Na wolności byłem w stanie wyjaśniać prawdę i ocalać czujące istoty na większą skalę.

Dziękuję Ci miłosierny i wspaniały Mistrzu!
Dziękuję Wam, praktykujący!

Tekst oryginalny ukazał się w wersji anglojęzycznej na stronie minghui.org.
Link do artykułu: http://en.minghui.org/html/articles/2017/11/27/166548.html

Zachęcamy do drukowania i rozpowszechniana wszystkich artykułów opublikowanych na Clearharmony, lecz prosimy o podanie źródła.