|
||
|
Nowa Zelandia: Epoch Times – Ojciec i jego córka prześladowani przez chiński reżim komunistyczny znajdują wolność w Nowej Zelandii.
Reportaż: Charlotte Cuthbertson i Sam Murphy - Epoch Times
Słonecznym popołudniem w parku miejskim wschodniego Aukland, Huang Guohua ze spokojem opowiada historię prześladowań, tragedię i horror, jakiego doznała jego rodzina z rąk Komunistycznej Partii Chin (KPCh). Ton jego głosu wyraża nadzieję na przyszłość. Huang Guohua i jego młoda żona – Luo Zhixiang poznali się w 1999 roku i na początku 2000 roku wzięli ślub. Oboje praktykowali Falun Gong, chiński system kultywacyjny oparty na trzech uniwersalnych zasadach: Prawy, Miłosierdziu i Tolerancji. ![]() Huang Guohua i jego czteroletnia córeczka Kaixin w Nowej Zelandii.
Luo Zhixiang była w tym czasie w ciąży. 18 maja 2001 urodziła córkę – Huang Ying, nazywając ją zdrobniale “Kaixin”, co oznacza “Radość”. Lokalne Biuro 610 Office (władza pozostająca poza wpływami wszelkich szczebli państwowych, specjalnie utworzona do prześladowań praktykujących Falun Gong) urządziło pościg za Luo doprowadzając do tego, że musiała opuścić swoje dziecko zdając się na tułaczkę, by uniknąć niechybnego aresztu. Huang Guohua został zwolniony z obozu 30 grudnia 2001 roku i przez następne pięć miesięcy nie mógł znaleźć swojej żony, z którą został rozdzielony w krótki czas po ich ślubie. Córki swojej nie widział przez rok czasu. Jednak, ich wspólne życie po odnalezieniu się nie potrwało długo, gdyż w listopadzie 2002 roku oboje zostali zaaresztowani przez policję i zamknięci w metalowych klatkach. 28 listopada 2002 r. policjanci z więzienia powiedzieli Huang, że ponieważ jego żona była w ciąży, więc otrzyma zwolnienie. Nigdy już jej więcej nie zobaczył. Huang nadal przebywał w więzieniu doświadczając okrutnej przemocy z rąk personelu. Wyszedł stamtąd w grudniu 2003 r. O ty,. Że jego żona została zamordowana dowiedział się dopiero cztery miesiące po opuszczeniu więzienia. ![]() Huang Guohua i Luo Zhixiang w dniu ich ślubu – 2000 rok. W lipcu 2004 r. Huang zdecydował się na ucieczkę z Chin, by uniknąć dalszych aresztowań i tortur. Przekroczył granicę do Tajlandii, gdzie uzyskał status uchodźcy ONZ. Po raz kolejny musiał pozostawić swoją córkę, z którą połączony został dopiero po roku czasu dzięki wytrwałym wysiłkom praktykującym w Chinach, którzy przekazali małą Kaixin do Tajlandii.
![]() Kaixin (po lewej) i jej mama Luo Zhixiang Tajska policja ulegając presji chińskiego konsulatu zaaresztowała ośmiu praktykujących Falun Gong. Zapytany, dlaczego myślał, że rząd tajski pozwolił, aby KPCh wywierała w ten sposób na nim presję, Huang odpowiedział: „ Myślę, że kraj ten koncentruje się przede wszystkim na biznesie, robieniu pieniędzy, rozwoju ekonomii i tworzeniu zysków i zapomina o wartościach moralnych i zobowiązaniu wobec ludzi i ich praw”. Huang wierzy, że Tajlandia nie jest jedynym krajem, który pomógł KPCh w jej nikczemnych zamiarach, ponieważ w grę wchodzą pieniądze i zyski ekonomiczne. Podobne przypadki zarejestrowane zostały w Singapurze, Malezji i Kambodży. Po trzytygodniowym pobycie w zamkniętym ośrodku emigracyjnym rząd Tajlandii dał Huang i Kaixin tydzień czasu na opuszczenie tego kraju. Huang nie miał miejsca, do którego mógłby się udać i wyglądało na to, że mogliby zostać siłą deportowani z powrotem do Chin. Serwis Emigracyjny Nowej Zelandii (oryginalny skrót NZIS) dowiedziawszy się o sytuacji Huang i Kaixin uczynił krok, by ratować ich, zabezpieczając im bezpieczny transfer do Nowej Zelandii. Zapytany, dlaczego nadal praktykuje Falun Gong po przejściu tak tragicznych doświadczeń, odpowiedział: „Gdybym zrezygnował z Falun Gong, zrezygnowałbym z własnego życia, straciłbym własną duszę, wszystko”. Odkąd siedem lat temu KPCH rozpoczęła prześladowania Falun Gong, Huang pozostaje cały czas w biegu, przemieszczając się z jednego miejsca w drugie. Kaixin często pyta: „Tato, gdzie jest nasz dom?” Huang mówi, że ma szczęście, iż udało mu się uciec od prześladowań, jednak wielu praktykujących w Chinach nadal cierpi i niewielu ludzi nawet zdaje sobie z tego sprawę. Powiedział, że jest wiele, wiele takich przypadków, jak jego, gdzie bestialstwo KPCh rozdziera i niszczy rodziny, a sama partia komunistyczna czyni wszystko, by zamaskować prawdę i nie dopuścić do przecieku jakiejkolwiek informacji. Wiele dzieci zostało sierotami, ponieważ ich rodzice zostali zakatowani na śmierć, a w przypadku niektórych nadal przebywają zamknięci w czeluściach chińskich więzień. Wielu uwięzionych rodziców nawet nie wie, co stało się z ich dziećmi. Nie widzą nawet, czy żyją, czy dokąd zostały zabrane. Niektóre z nich zginęły i nigdy się nie odnalazły. Huang opowiedział tragiczną historię o innej praktykującej Falun Gong, która miała kilkumiesięczne dziecko. Praktykująca ta została zaaresztowana za praktykowanie Falun Gong i siłą zabrana przez policję prosto z domu pozostawiając bez opieki malutkie niemowlę. Dziecko to pozostawione bez opieki wkrótce zmarło. Później, jeden z sąsiadów znalazł je martwe, gdyż toczące martwe ciało robaki zaczęły wypełzać na zewnątrz. Huang wyraził nadzieję, że jego historia przemówi ludziom do świadomości i pomoże w doprowadzeniu do zakończenia prześladowań. Powiedział, że jego życie jest jak film i niezupełnie może uwierzyć w to, że jest wreszcie na wybrzeżu Nowej Zelandii i to naprawdę. Zaledwie dwa miesiące temu był na strajku głodowym w Tajlandii protestując przeciwko bezprawnemu aresztowaniu przez tajską policję, martwiąc się, że w każdej chwili mógłby zostać wydalony z powrotem do Chin. Powiedział: “Pragnę podziękować rządowi Nowej Zelandii i wszystkim obywatelom tego kraju za udzieloną mnie i my córce pomocy, ofiarując mi dom i wolność do praktykowania Falun Gong”. |
||