Narodziny i życie (生 - Sheng)

(Minghui.org) Pozdrowienia dla Mistrza! Pozdrowienia dla wszystkich praktykujących!

Przypominam sobie, że słuchałem wykładu Mistrza „Nauczanie Fa podczas Festiwalu Lampionów na Konferencji Fa Zachodnich Stanów Zjednoczonych” w 2003 r. Był to bardzo długi wykład i długi czas trwało również zadawanie pytań i udzielanie odpowiedzi przez Mistrza. Jedna rzecz, którą Mistrz powiedział tego dnia utkwiła mi w pamięci na długo. Mistrz powiedział:

Zatem dla istot starego kosmosu, wliczają się w to wszystkie elementy istot, jeśli chodzi o rektyfikację Fa oraz to co ja wybieram, harmonizowanie i uzupełnianie spraw przez wszystkie istoty według moich wyborów i wnoszenie przez nie swoich najlepszych pomysłów i podejść– nie po to, aby zmieniać to czego ja chcę, ale by zharmonizować i uzupełnić rzeczy według tego, co powiedziałem – jest najlepszą myślą, jaką istota w kosmosie mogłaby mieć”.

Pamiętam, jak zaskoczony byłem wracając stamtąd i pytając siebie: „Czy Mistrz rzeczywiście właśnie powiedział nam, jaka jest najlepsza myśl, jaką może mieć istota!? Naprawdę!? Jest tylko jedna taka najlepsza [myśl] i teraz już wiemy, jaka ona jest!? Och, to teraz wszystko bardzo ułatwia!” Tego dnia stworzyłem prawą myśl, którą będę używał stając wobec jakiegokolwiek zła, które pojawi się w mojej kultywacji. Powiem jedynie, że ”chcę tego, czego chce Mistrz”. Jeśli coś wyglądałoby niedobrze, lub byłoby oczywiste, że jest przywiązaniem, to powiem bardzo wyraźnie, że „nie chcę tego, chcę tylko tego, czego chce Mistrz”.

Niedługo po konferencji znalazłem się w sytuacji, w której obawiałem się utraty twarzy przy potwierdzaniu Fa. Zamknąłem oczy, żeby uzmysłowić sobie, że nie chcę zachowywać twarzy, lecz chcę tego, czego chce Mistrz. W tym momencie zobaczyłem wielki chiński znak, który pojawił się przede mną. Promieniał i był piękny. Kiedy wprost na niego spojrzałem, byłem zaskoczony tym, że nie zniknął. Wolno mi było bardzo dokładnie mu się przyjrzeć i nie chciałem go zapomnieć.

Nie uczyłem się wówczas chińskiego, zatem poszedłem do praktykującego kolegi, aby pomógł mi go narysować. Kiedy skończyliśmy, zapytałem go co on oznacza, a praktykujący odpowiedział: „Sheng oznacza narodziny i życie”. Poruszyło mnie to do głębi, ponieważ jak zrozumiałem, odnosi się to do wszystkich istot, i ja byłem jedną z nich, a nie istotą odrębną od wszystkich innych. Wszyscy w tym jesteśmy. Odczuwało się to jako coś tak osobistego i jednocześnie jako coś wszechogarniającego wszystkie żyjące istoty. Przypominam sobie okres około dziesięciu miesięcy, w którym czułem się tak jakbym się bardzo szybko wznosił, a mój umysł stawał się coraz bardziej spokojny i rozległy. Wydawało się wtedy, że było bardzo niewiele rzeczy, których nie potrafiłbym potraktować lekko i bardzo niewiele spraw w których nie mógłbym być pomocny.

Kiedy maszerowałem naprzód w mojej kultywacji, przyszła mi do głowy pewna myśl: „Czy nie jest to przywiązaniem, jeśli zawsze trzymam się tej ‘najlepszej myśli’?” Po spokojnym przeanalizowaniu tego pomyślałem, że powinienem się tego po prostu pozbyć i podążać za naturalnym biegiem rzeczy, koncentrując moje myśli na Prawdzie-Współczuciu-Cierpliwości, oraz zdawać sobie sprawę z myśli, które nie są mną i jednocześnie nadal kultywować w różnych projektach. Wtedy pomyślałem: „Och, to Dafa i Mistrz są tak prawi i czyści, ponieważ nie przywiązujemy się nawet do tej ’najlepszej myśli’”.

Wtedy ujawniło się głębsze, bardziej fundamentalne przywiązanie, którego nie widziałem przez kolejne 15 lat. Na początku 2018 roku zacząłem fizycznie usuwać karmę z mojego ciała. Nie myślałem wtedy o tym wiele, tak jak nigdy wcześniej o tym nie myślałem. Karma przychodzi i odchodzi. Jakiś ból tu czy tam, to nic wielkiego, ponieważ on przechodzi. Tym razem jednak narastał on coraz bardziej. Trochę trwało zanim zwalił mnie z nóg. Tym razem miałem dzieci, biznes oraz projekt – to były moje obowiązki W przeszłości odciąłbym się od świata i po prostu studiowałbym Fa. Tym razem nie mogłem jednak tak zrobić. Za każdym razem, kiedy myślałem, że cierpienie osiągnęło szczyt i zdawało się, że sytuacja zaraz się odwróci, następowało pogorszenie.

Pracuję w zawodzie medycznym, więc wypracowałem w sobie zrozumienie jak organizm człowieka funkcjonuje na tym poziomie Fa i co zostało to użyte, aby mnie zaatakować. Kiedy ścięło mnie z nóg, karma zaczęła wypływać z mojego umysłu i zauważyłem, że zaczynam wariować, nie wiedząc kim naprawdę jestem, oraz po co żyję. Czasami były to czysto psychiczne udręki. Falun Dafa nie jest polisą ubezpieczeniową, toteż zło przygotowało pojawienie się choroby zagrażającej życiu. Trwało to prawie dwa miesiące. Wydawało się, że w końcu jest już po wszystkim, jako, że ból ustąpił, mój umysł stał się jasny i wróciłem z powrotem do pracy. Lecz już następnego dnia doznałem wstrząśnienia mózgu.

Nigdy nie doznałem w swojej kultywacji takiego uszkodzenia mózgu. Nawet jeśli miałbym wiele karmy myślowej, która by mnie męczyła, miałem mentalność zwalczania jej. Tym razem nawet mały wysiłek umysłowy bardzo mnie męczył i powodował zawroty głowy. W pewnej chwili miałem objawy udaru mózgu, lecz natychmiast wstałem na nogi i zacząłem chodzić w kółko po domu krzycząc NIE w myślach. Nadal pracowałem, lecz pomiędzy wizytami klientów spałem. Wtedy musiałem w ogóle zaprzestać pracy. Nie mogłem czytać, gdyż czułem jakbym miał zaraz zemdleć, więc zamiast tego słuchałem Fa.Wysłuchałem dziewięciu wykładów prawie trzy razy w ciągu siedmiu, czy ośmiu dni.

Po usunięciu wszystkich moich ukrytych „myśli będących formą ubezpieczenia”, stopniowo przebrnąłem również przez te trudy. Oczywiście miałem sporo czasu na patrzenie wewnątrz siebie. Główna rzecz, którą wtedy dostrzegłem przeniosła mnie 15 lat wstecz.Kiedy zaprzestałem wybierania tej „najlepszej myśli”, o której wspomniałem wcześniej. Ta myśl to „Chcę tego, czego chce Mistrz”. Zacząłem odczuwać dumę z tego jak według mnie Mistrz i Dafa są prawi. Zaczęło to mną kierować. Ale to nie jest prawidłowe.

W artykule „Słowa przestrogi” (Istota dalszych postępów) Mistrz powiedział:

Sposób, w jaki o mnie i o Dafa myślicie, jak mnie i Dafa pojmujecie, jak mnie i Dafa dziękujecie, jest oznaką ludzkiego sposobu myślenia. Jednakże ja właśnie uczę ciebie, jak wyjść poza zwykłych ludzi, i jak prawdziwie rozumowo pojąć Dafa!

To ludzkie myślenie wytworzyło we mnie pasję. Po boju w Nowym Jorku w 2004 roku, nie chciałem wyjechać i zadecydowałem, że potrzebuję pozostać tu w USA. Nie było to niewłaściwe, ale moja motywacja nie była czysta. Chciałem być bliżej Mistrza i grupy praktykujących stanowiącej „trzon”. Było to, jak gdybym chciał iść za trendem, tylko będąc dużo bardziej poważnym i głębszym. To wszystko samo w sobie nie wydawałoby się tak straszne, gdyby nie fakt, że im bardziej czułem się bliżej Mistrza w tej przestrzeni i im bardziej znaczący czułem się w organizmie praktykujących, tym mniej w zasadzie robiłem dla ocalania czujących istnień. Taki stan rzeczy nie powstaje z dnia na dzień. Zło po prostu pociąga za jakąś luźną nitkę, dopóki nie uchwyci następnej i następnej. Demony na niskim poziomie bywają często szalone i histeryczne, lecz te, które są trochę wyżej, są cierpliwe.

Mój ojciec uczył mnie od najmłodszych lat, że jestem najlepszy. Nigdy nie sądziłem że tak głęboko przywiązałem się do tej koncepcji. Z takim przekonaniem uważałem, że nic więcej nie ma znaczenia. A kiedy napotkałem Dafa, pomyślałem: „Doskonale. Teraz rzeczywiście, naprawdę mogę być najlepszym. Chwila, teraz już wiem, czym jest ta „najlepsza myśl”, nie ma sprawy, załatwione. Hej, ja nawet nie potrzebuję takiej „najlepszej myśli”. Nawet lepiej! Co mnie może zatrzymać! Rzeczywiście, jestem bezwzględnie najlepszy!”

Bycie częścią organizmu praktykujących Dafa stawało się w trakcie tych lat coraz ważniejsze, podczas gdy czujące istoty, które są w śmiertelnym niebezpieczeństwie, stawały się coraz mniej ważne. Takie siedzenie i ogarnięcie jednym rzutem oka tych około 15 lat kultywacji wywoływało niepokój. Zwłaszcza kiedy widzi się siebie zbaczającego z drogi. Minęło sporo czasu, kiedy byłem w stanie szybko wydobyć się z porażki, lecz tym razem mi się to udało. Było to przed wstrząśnieniem mózgu, więc byłem wtedy w stanie czytać. A kiedy czytałem, doznałem całkiem wyjątkowego przeżycia. Zhuan Falun znowu było całkowicie nową książką, każdy jego wiersz.

Naprawdę nie mam problemu z odnalezieniem pewności siebie. Mój kierunek w życiu zawsze był jasny i zawsze miałem jakiś plan. Czasami się to zmieniało, ale zawsze był kierunek i plan. Doprowadziło to mnie do tego, że stałem się osobą o silnym poczuciu tego, kim jestem, wiedzącą czego chcę a czego nie chcę. Wiem co robię i czego nie robię. Jak to jest jednak możliwe? Skąd mógłbym wiedzieć kim jestem? Pomogło mi to zdać sobie sprawę, że to wszystko z czym wiązałem swoją tożsamość, osobowość i te wszystkie sposoby postępowania, które znałem, wszystko to było przywiązaniami i potencjalnymi narzędziami zakłóceń. Nawet pomysł kultywacji sam w sobie jest czymś, co dostosowywałem do osobistych potrzeb w ciągu lat kultywowania. I nie chodzi tu tylko o to życie. Widziałem również swoje poprzednie życia. Wszystko to jest spiętrzone na wierzchu. Nie jest to nawet złą rzeczą, ponieważ potrzebujemy pewnej powierzchniowej warstwy, aby tutaj zaistnieć. Życia, które przeżyliśmy i wszystkie powiązane z nimi warstwy są po prostu częścią tej sztuki. Lecz ta powierzchniowa warstwa jest tylko ubraniem i nigdy nie powinna być niczym więcej.

W swoim artykule „Słowa przestrogi” (Istota dalszych postępów) Mistrz także powiedział:

Jeżeli nie zmienicie ludzkiego sposobu myślenia, który wykształciliście głęboko w kościach w ciągu tysięcy lat, to nie będziecie mogli zrzucić tej zewnętrznej powłoki i osiągnąć Doskonałości. Nie może tak być, że ciągle usuwam wam karmę, a wy naprawdę nie wznosicie się w Fa i nie wykraczacie ponad ludzkie pojmowanie i poglądy”.

W 2003 roku nie było Shen Yun, ani nie było nawet Dziewięciu komentarzy na temat partii komunistycznej. Wciąż nie wiedzieliśmy o grabieży organów. Media dopiero co powstały. Bardzo często mieliśmy mgliste pojęcie o tym, co robiliśmy. Wiedzieliśmy tylko, że potrzebujemy działać, a kiedy działamy, to musimy stosować się do Zhen-Shan-Ren. Teraz wiemy dokładnie, co robić. To co nam pozostało, to znaleźć sposób „jak”. Kiedy jednak wracam pamięcią do tamtych czasów, czy to przed prześladowaniami, krótko po ich rozpoczęciu, czy też do późniejszego okresu, to jedna rzecz była niezmienna. Kiedy praktykujący rzeczywiście brali udział w osiągnięciu czegoś konkretnego i opowiadali, jak się to dokonało, to zawsze następuje moment w takiej opowieści, kiedy zmagają się ze słowami, aby wyrazić sens i pozostają zadziwieni potęgą Dafa i Mistrza. To nigdy nie jest o nich, i jeśli oni w taki sposób postępują, to wydaje się to dziwne nam pozostałym.

Decyzje co do naszych projektów już zapadły i mamy tylko trzy rzeczy na których mamy się skupić. W przeszłości uważałem „indywidualną kultywację” jako ograniczone zrozumienie szansy i zadania powierzonego kultywującym w tym okresie dziejów. Obecnie postrzegam ją jako coś podobnego do oddychania. Jeśli się nie oddycha, to nie pozostanie się w tej przestrzeni zbyt długo. Cóż, jeśli nie wykonuje się indywidualnej kultywacji, to nie da się wypełnić swojej przysięgi i pomóc Mistrzowi, a w najgorszym razie można nawet stać się przeszkodą.

W swoim artykule „Słowa przestrogi” (Istota dalszych postępów) Mistrz także powiedział:

W kultywacji sami wcale nie wznosicie się rzeczywiście solidnie, co mogłoby doprowadzić do wielkich i istotnych zmian wewnątrz, lecz polegacie na mojej sile pomocy silnych czynników zewnętrznych; tak więc wasza natura ludzka nigdy nie przemieni się w naturę buddy. Jeśli każdy z was potrafi zrozumieć Fa w głębi serca, to dopiero wtedy Fa ukaże się z bezgraniczną mocą –będzie to ponowne objawienie się potężnego Fa buddy w świecie ludzkim!

Dziękuję Mistrzu. Dziękuję wam, koledzy praktykujący.

Oryginalny tekst ukazał się w anglojęzycznym wydaniu Minghui.org dnia 2018-10-07.
Link do artykułu: http://en.minghui.org/html/articles/2018/10/7/172754.html

Zachęcamy do drukowania i rozpowszechniana wszystkich artykułów opublikowanych na Clearharmony, lecz prosimy o podanie źródła.