Trzy Chwile Poprawy: 1993, 1999, 2011

Pozdrowienia dla Czcigodnego Mistrza!
Pozdrowienia dla kolegów praktykujących na całym świecie!

W trakcie niezliczonych eonów lat historii, bez względu na to, jak daleko we wszechświecie żyliśmy, czy jak wspaniałe nasze życie kiedyś było, lub jak smutne, szczęśliwe, samotne i puste, to obecnie te doświadczenia istnieją tylko w głębokiej pamięci wszechświata. Gdy spadliśmy do ludzkiego świata, to wspomnienia o naszym oryginalnym życiu zostały wymazane z naszej pamięci. Szukałem moich wspomnień z obecnego życia i odkryłem, że większość wspomnień dotyczących mojego obecnego życia również zaginęła, za wyjątkiem tych dotyczących trzech bardzo ważnych lat: 1993, 1999 i 2011. Dzięki miłosiernemu ocaleniu ze strony Mistrza i ochronie ofiarowanej mi przez wszystkich prawych bogów w ciągu ostatnich dwudziestu lat, te trzy lata mogły pozostawić wielki ślad w moim życiu.

Widziałem Mistrza podczas serii wykładów Fa w 1993 roku, gdy to tysiące praktykujących, a wśród nich i ja, siedzieliśmy w starej sali słuchając Mistrza. Najgłębsze Fa, jakie kiedykolwiek słyszałem obudziło mnie i zostałem otoczony ogromnym miłosierdziem Mistrza. Słowa Mistrza rozbrzmiewają w każdym rogu sali, a moje warstwy żyć - warstwa po warstwie na poziomie mikro i makro zostały obudzone; każda komórka słuchała i asymilowała się z Fa. Dafa przyjęło swoich, pierwszych, prawdziwych uczniów; stałem się jedną z najbardziej szczęśliwych istot w kosmosie. Tego roku, stałem się jednym z setek tysięcy pierwszych uczniów Dafa wchodzących w etap rektyfikacji Fa, gdzie niezliczeni bogowie obserwowali chwałę wszechświata docierającą do ludzkiego świata, sięgającą miejsca skąd pierwotnie pochodzę. Tego dnia rozpocząłem kultywację w świetle Buddy.

Po apelu 25 kwietnia w 1999 roku i po eskalacji prześladowań ze strony Komunistycznej Partii Chin (KPCh), tysiące, tysiące uczniów Dafa w tym i ja, bez strachu, wystąpiliśmy naprzód by chronić Dafa. Mieliśmy porzucić przywiązanie do życia i śmierci. Nie wiedzieliśmy, co się stanie w przyszłości. Gazety, stacje telewizyjne i radiowe nadawały wszelkiego rodzaju komunistyczną propagandę i oszczerstwa atakujące Dafa. Wzdłuż całej ulicy, gdziekolwiek byś nie spojrzał, stały samochody policyjne, agenci i szpiedzy ubrani po cywilu; atmosfera była przytłaczająca. Ludzie uważnie przyglądali się nam na każdym kroku, gdyż wszędzie były hasła i plakaty oczerniające Dafa, a praktykujący stojący zostali w długich kolejkach zatrzymani do przeszukania.

Miejsca ćwiczeń opustoszały. Nasi znajomi w pracy byli zaciekawieni, nasi przełożeni byli w szoku, a członkowie naszych rodzin byli zmartwieni. Jednakże pozostaliśmy opanowani i prawi w obliczu tego widocznego, przytłaczającego ucisku. Udałem się do Pekinu, nie biorąc ze sobą żadnych dodatkowych ubrań, jak gdyby mówiąc: "Jeśli chcecie mnie prześladować, to oto nadchodzę, ze swoim życiem."

W 2011 doświadczyłem porzucenia siebie ("ja"), gdy asymilowałem się z moim prawdziwym Ja i prawdziwą naturę wszechświata. Podczas jednego dużego kroku poznałem wspaniałość Dafa.

Podczas, gdy wiele osób wciąż widziało Dafa jako zwykły czigong poprawiający kondycję i zdrowie, ja wiedziałem dzięki studiowaniu wykładów, że kultywuję Fa Buddy. Od samego początku byłem w stanie siedzieć w pozycji pełnego lotosu. Czułem się świętym, jako uczeń w szkole Buddy z prawdziwym Mistrzem! Po wykładach byłem w stanie siedzieć przez pół godziny z obiema nogami skrzyżowanymi. To było rzadkie w tamtym czasie, gdyż nawet instruktorzy mogli siedzieć tylko w pół lotosie. Każdego dnia byłem bardzo szczęśliwy i studiowałem Fa cały czas. Nosiłem kurtkę z dużą kieszenią z przodu, w której mieścił się Dżuan Falun - tak abym mógł studiować Fa i robić ćwiczenia. Czułem od wewnątrz potrzebę studiowania Fa i codziennych ćwiczeń . Cieszyły mnie ćwiczenia i nauka Fa i generowało to ogromne uczucie szczęścia.

Coraz więcej osób w naszym mieście przychodziło uczyć się Dafa i wiele punktów ćwiczeń zostało otwartych. Wznosiłem się słuchając znajomych praktykujących dzielących się swoimi doświadczeniami w kultywacji i ich zrozumieniem Dafa. Wielu nowych kultywujących doświadczało testów sinsing i eliminacji karmy. W tym czasie moja kultywacja była bardzo prosta i doświadczałem jedynie szczęścia i oczyszczania. Gdy nikogo nie było w pobliżu, to lubiłem skakać w górę jak dziecko, a moja radość była nie do opisania.

Roztapiając się w radości światła Buddy

Pewnego popołudnia w roku 1996 lub 1997, po uczestnictwie w dużych ćwiczeniach grupowych wszystkich praktykujących w naszym mieście, stałem spokojnie na wzgórzu w parku, gdy nagle poczułem otaczającą mnie ogromną energię miłosierdzia wszechświata. Czułem się tak, jakbym wpadł do pieca z roztopioną stalą. Wiedziałem, że to energia Fa mnie oczyszczała, w tym momencie głęboko doświadczyłem Mistrzowskiego wyjaśnienia dotyczącego właściwości wszechświata: Prawdomówności-Miłosierdzia-Cierpliwości. Podczas całego procesu nie miałem żadnej myśl; tylko istniałem jako byt, ale bez żadnej myśli. Kiedy energia ustąpiła wracając do wszechświata, odkryłem, że byłem całkowicie oczyszczony, bez wzorców myślowych, bez przywiązań i bez ludzkich nastrojów [sentymentów]. Zamiast tego, miałem silną, współczującą energię wypełniającą każdą komórkę. Byłem w stanie współczucia, spokoju i ciszy, bez myśli.

Wkrótce moje szczęśliwe, spokojne środowisko nagle uległo zmianie. Dzień w dzień moi rodzice zaczęli zmuszać mnie do poszukiwania dziewczyny, a ponieważ się z nimi nie zgadzałem to, zaangażowali wszystkich krewnych w próbę przekonania mnie do ożenku. Kiedy nie uległem wedle ich życzenia, to przyszli do mojego miejsca ćwiczeń i zrobili tam wielką awanturę. Praktykujący z miejsca ćwiczeń byli na mnie wściekli, powiedzieli mi, że szkodzę wizerunkowi Dafa poprzez niedopasowanie się do normalnego stanu społeczeństwa. W tamtym czasie byłem bardzo naiwny, nie znałem różnicy między BMW a ciągnikiem. Nie wiedziałem też po co jest portfel, bo prawie w ogóle nie wydawałem pieniędzy. Do i z pracy jeździłem autobusem i mieszkałem z rodzicami. Byłem przerażony ideą "szkodzenia Dafa", więc szybko się ożeniłem. Po ślubie zauważyłem, że stopniowo rozwinąłem w sobie ludzkie nawyki i przywiązania, i stałem się zwykłym człowiekiem.

Po tym jak urodził się mój syn, uwaga mojej żona skupiła się na moim synu, który był tak piękny, że każdy gdy tylko go zobaczył, zwracał na niego uwagę. Ja byłem w tym czasie instruktorem wolontariuszem i miałem wystarczająco dużo czasu, by ponownie kultywować. Na początku 1999 roku byłem znowu w stanie wyciszenia. Kwestie zwykłego społeczeństwa mnie nie interesowały, jako że wydawały mi się odległe. Po prostu nie mogłem zrozumieć ludzkich pragnień i przywiązań.

W lutym 1999 r. po raz pierwszy zrobiłem medytację, do której moje nogi naturalnie same skrzyżowały się - bez pomocy moich rąk. Nogi już mnie nie bolały i często siedziałem w pozycji pełnego lotosu.

Pewnego razu wziąłem udział w dużych ćwiczeniach grupowych i kiedy robiliśmy medytację uspokoiłem się ale nie byłem jeszcze dość wyciszony, poczułem, że całe moje ciało jest puste. Poczułem nagle ogromny wzrost energii od wewnątrz, poczułem że moje ciało przekształca się w czystą energię. Było to takie uczucie, jakby moje ciało już dłużej nie istniało. Moja klatka piersiowa została jakby rozerwana przez energię, a kiedy energia przeniosła się do mojej głowy, nie mogłem powstrzymać się od głośnego szlochu. Rzecz w tym, że zupełnie nie byłem smutny, czułem się pełen energii miłosierdzia. Grunt zaczął promieniować silnym światłem; moje ciało również emitowało promienie światła. Całe moje ciało stało się w światłem, które stawało się silniejsze i jaśniejsze, do tego stopnia, że aż raziło mnie w oczy. Miałem silne wrażenie, że: Dostąpię oświecenia. W tym krytycznym momencie nagle pojawiła mi się inna myśl: "Jestem jednym z tych z wielką wrodzoną jakością, chcę ścieżki nagłego oświecenia, Mistrzu pomóż mi ją na razie zamknąć ." Po tej myśli, światło wewnątrz i na zewnątrz mojego ciała natychmiast zniknęło i wróciłem do tego świata.

Od tego momentu nie czułem już bólu, kiedy medytowałem. Każdego dnia ok. 4 rano, brałem magnetofon do miejsca ćwiczeń i za każdym razem mogłem medytować przez dwie godziny. Nasze miejsce ćwiczenia stało się największym w naszym mieście. Po apelacji 25 kwietnia wszyscy instruktorzy, w tym i ja, wyszliśmy z innymi praktykującymi, aby chronić i dawać świadectwo Fa. Pewnego dnia w drodze do domu, mój mózg nagle stał się pusty, a ja byłem w stanie spokoju - bez żadnej myśli. Poszedłem do hotelu by zaczekać na kogoś, kto miał w swoim pokoju kopię Dżuan Falun. Gdy zacząłem czytać Lunju , to w trakcie czytania zobaczyłem jego różne znaczenia, warstwa po warstwie. Przez pewien czas mogłem wyczuć wokół siebie cudze myśli.

Wraz z eskalacją prześladowań zacząłem uczestniczyć w wielu projektach Dafa i zauważyłem, że byłem w stanie: braku emocji. Byłem tym zdziwiony i zapytałem kolegów praktykujących, "Dlaczego nie mam ludzkich uczuć, ani współczucia?" Na co oni się roześmiali: "Jak to możliwe? Na pewno masz ludzkie emocje, jakżebyś mógł nie mieć miłosierdzia? " Nie mogłem na to odpowiedzieć. Później zostałem osadzony w obozie pracy. Po tym, jak zostałem zwolniony, zauważyłem, że znowu utworzyłem w sobie zwykłe ludzkie nawyki, pragnienia i przywiązania, i uświadomiłem sobie, że spadłem do poziomu zwykłych ludzi. Przywiązania, które miałem, nawet te małe, były znacznie powiększane i zintensyfikowane. Stare siły zniszczyły moje finanse i wpadłem w pułapkę ogromnego zadłużenia z wierzycielami ścigającymi mnie w celu odzyskania pieniędzy. Moje finanse i reputacja były w rozsypce. Moje życie, praca i rodzina były w całkowitej ruinie. Gdy ćwiczyłem to nie towarzyszył już temu stan świętości i wspaniałości. Czułem się tak, jakbym po prostu uprawiał ćwiczenia gimnastyczne. Nie mogłem już zobaczyć esencjonalnych właściwości ukrytych w Fa, zamiast tego widziałem jedynie powierzchowne znaczenia.

Okazało się, że stopniowo z upływem lat stałem się "złym typkiem" pośród naszych lokalnych praktykujących. I nie mogłem podołać żadnej pracy powiązanej z Dafa z powodu zakłóceń, których po prostu nie potrafiłem wyeliminować. Gdy tylko jakiś praktykujący, czy nawet moi krewni chcieli mi pomóc to wkrótce byli oni prześladowani lub wpadali w inne problemy. Zauważyłem, że gdy tylko zrobiłem coś choćby trochę złego, to od razu wieść o tym rozchodziła się po całym mieście. Rozmawiając o mnie, ludzie zawsze czuli się lepsi. Nawet niektórzy praktykujący, którzy przeszli na drugą stronę, mogli myśleć: "Czy może być ktoś gorszy niż ten facet?"

Kilka lat temu niektórzy lokalni praktykujący zaczęli mówić innym, że nie jestem już praktykującym. Niektórzy znajomi praktykujący mówili: "Nie kłopocz się próbując mu pomóc. On nie praktykuje już od dłuższego czasu." Dopiero później, w mojej kultywacji dowiedziałem się, dlaczego mówili takie rzeczy. Kiedy spojrzałem na siebie w innych wymiarach uświadomiłem sobie, że zupełnie zboczyłem z drogi kultywacji Dafa. Widziałem siebie leżącego na ziemi pogrzebanego pod stertą kamieni.
Poszedłem do domu innego praktykującego a on postawił przede mną na stole szklankę wody. Miłosiernie rozmawiał ze mną przez długi czas i doradzał mi. Ja natomiast jedynie popijałem spokojnie wodę i nie miałem żadnych emocji w stosunku do tego praktykującego. W końcu westchnął i powiedział: "Powinieneś przynajmniej starać się być dobrym człowiekiem."

Kolejny praktykujący wziął mnie na podwórko, tak aby nikt nie mógł nas zobaczyć. Wskazał na mnie i powiedział: "Chciałbym z tobą porozmawiać, bo czuję dla Ciebie współczucie. Ludzie tacy jak ty naprawdę powinni iść do piekła! " Nie wiedziałem, co powiedzieć, jako że wiedziałem, iż ma on rację, a ja nie mogłem mu na to nic odpowiedzieć. W rzeczywistości, w tym czasie, nawet w ciągu dnia, gdy siedziałem w pokoju, często czułem pewien rodzaj ciemnego, zimnego i brudnego zapachu, jakby to było powietrze prosto z piekła. Ponadto wstydziłem się bez powodu. Kiedy dostrzegałem zdjęcie Nauczyciela w domu innych praktykujących, to bywałem tak przestraszony, że nie wiedziałem, gdzie podziać swoje oczy i ręce. Bałem się czytać książki Dafa, bo czułem, że jestem zbyt brudny i nie zasługuję na to by studiować Fa. Czasami niechętnie podnosiłem książkę i zakrywałem ręką kilka pierwszych stron, by nie musieć widzieć zdjęcia Nauczyciela. Tylko wtedy mogłem przeczytać Fa. Byłem zbyt przestraszony, aby spojrzeć na twarz Nauczyciela.

Często koledzy praktykujący przychodzili i próbowali mi pomóc. Prawdopodobnie czuli, że praktykujący taki jak ja - weteran (który był słuchaczem podczas lekcji Fa z 1993 roku prowadzonych przez Mistrza; który był asystentem i kimś kto uczynił wiele rzeczy w kierunku dawania świadectwa Fa, i który doprowadził wielu ludzi do otrzymania Fa, pomagając im zdać test śmierci za życia), niestety upadł do takiego stopnia i potrzebował pomocy. Czasami brali mnie do grupy studiującej Fa, siedzieliśmy w salonie i po kolei czytaliśmy. Kiedy nadchodziła moja kolej, to często gubiłem słowa. Studiowanie Fa pomogło mi przez chwilę być sumiennym, ale ponieważ moje kłopoty były bardzo duże i byłem zaplątany w wiele rzeczy i miałem wiele długów, nie studiowałem Fa sumiennie [regularnie]. Nie trzeba było długo czekać aż znowu zacząłem słabnąć.

Widząc, że wciąż walczę z trudnościami, wielu praktykujących ponownie starało się pomóc mi w ten czy inny sposób. Niektórzy zawozili mnie do innych miast, abym odwiedzał praktykujących, którzy dobrze wykonywali trzy rzeczy . Pewnego razu poszliśmy w godzinach wieczornych do domu znajomych praktykujących. Studiowaliśmy razem Fa i wspólne dzieliliśmy się doświadczeniami z kultywacji. Mieli nadzieję, że to mnie zachęci. Co drugi dzień budzili mnie o 03:50 rano, abyśmy w tym samym czasie co wielu innych praktykujących, robili ćwiczenia. Rzadko kiedy wstawałem tak wcześnie, a ponieważ byłem jeszcze w półśnie, to źle wykonywałem ruchy. Słyszałem lokalnego praktykującego obwiniającego po cichu tego, który mnie tam przyprowadził: "Dlaczego nie wspomniałeś wszystkim, że chcesz przyprowadzić tutaj nowego praktykującego?" Bardzo mnie to zawstydziło, jako że praktykowałem od prawie 20 lat.

Innym razem pewni praktykujący, z myślą że mógłbym poobserwować, jak inni wyjaśniają prawdę, zabrali mnie ze sobą. Na miejscu poznałem pewną starszą panią, która często potrafiła dziennie przekonać blisko 100 osób do odejścia z KPCh. Od czasu gdy poznałem tą grupę praktykujących, zdołali oni przekonać kilkadziesiąt tysięcy ludzi, do tego by rzucili KPCh. Podążałem za starszą panią i na własne oczy widziałem, jak była ona w stanie przekonać więcej niż 20 osób, aby odeszli z KPCh - w czasie krótszym niż pół godziny. Byłem oszołomiony, bo jej poziom był o wiele wyżej niż mój. Wyjaśnianie faktów było dla niej bardzo proste. Ona po prostu mówił kilka zdań, osoba do której mówiła obserwowała ją w pełnym skupieniu, a gdy wypowiadała kilka kolejnych zdań, to osoba przytakiwała i godziła się na odejście z KPCh. Byłem pod wielkim wrażeniem, ale gdy wróciłem do swojego codziennego życia , to szybko stałem się na powrót starym sobą. Nie byłem w stanie podążać za tym, co Nauczyciel uczy nas w pierwszym rozdziale Dżuan Falun:

"Powyżej zostały wymienione dwie przyczyny, z powodu których praktykowanie ćwiczeń nie zwiększa gong. Nie znając Fa wysokich poziomów nie możesz kultywować. Nie kultywując się wewnętrznie oraz nie kultywując i nie praktykując sinsing nie można rozwinąć gong. To są właśnie te dwie przyczyny. "

Nie podążałem w kultywacji za tą zasadą Fa i w rezultacie wykonując ćwiczenia odczuwałem je jakbym wykonywał zwykłe ruchy fizyczne. Było mi naprawdę trudno być sumiennym.

Wkrótce odwiedzili mnie praktykujący z jeszcze dalsza. Niektórzy z nich byli bardzo znanymi praktykującymi - byli wymieniani kilkakrotnie przez Minghui za rzeczy związane z kultywacją i wyjaśnieniem prawdy. Okazując mi miłosierdzie, zostali ze mną, studiowali Fa i zrobili ze mną ćwiczenia. Oczywiście w tym czasie udało mi się wiele zmienić ale i tak wciąż nie mogłem prawdziwie przejść moich trudności i wejść w nowy i sumienny stan kultywacji. Byłem zbyt głęboko zanurzony w moich cierpieniach i miałem zbyt wiele rzeczy do zrobienia. Miałem bardzo mało czasu na studiowanie Fa lub robienie ćwiczeń i nie miałem ustalonych godzin na ich wykonywanie. Przez wiele dni nie studiowałem Fa lub nie ćwiczyłem.

W ciągu ostatnich lat często wyraźnie czułem, że spadłem i pozostawałem daleko w tyle za głównym ciałem uczniów Dafa. Czułem, że prawdopodobnie jestem w ostatniej grupie, która uzyska Dafa. Wierzyłem nawet, że mój własny system we wszechświecie musi być całkowicie rozdrobniony i niepełny.

Kiedyś w przeszłości kultywowałem bardzo szczęśliwie i byłem bardzo czysty. Jak również praktykowałem bardzo boleśnie i beznadziejnie. Przeżyłem święte i chwalebne uczucie, kiedy nadążałem za rektyfikacją Fa. Mam również wspomnienie bolesnego i bezradnego uczucia, gdy chciałem się poprawić i nie mogłem. Rozumiem kultywację w radości i w smutku, bycie zagubionym i bycie wytrwałym, jak również bycie bezradnym albo bycie beztroskim. Doświadczyłem pierwszego nauczania Dafa, rozprzestrzeniania się Dafa po całym świecie, udręk praktykujących Dafa i praktykujących Dafa rektyfikujących kosmos. Miałem dwa skrajne doświadczenia: czystości ucznia Dafa, prawej wiary podczas szybkiego wzrastania do wysokiego poziomu, a następnie przeciwnego doświadczenia [szkód wyrządzonych przez byłych praktykujących, którzy "oświecili się" według ścieżki zła] bólu spadania, kary za wyrządzone złe rzeczy oraz osamotnienia i bolesnego uczucia bycia odsuniętym przez wielkie prawo Dafa.

To jednakże jest kultywacja więc cuda rzeczywiście mogą się zdarzyć i jeden cud niedawno miał miejsce.

Poszedłem odwiedzić znajomego praktykującego, który był w stanie głęboko oświecenia - wspólnie kultywowaliśmy w latach 90-tych. Znał on mój stan kultywacji i znał moje przywiązania. Poświęcił mi czas i powiedział mi, że widział, jak nasze "ja", przywiązania i nawyki [sposoby myślenia] kontrolują nasze życie, i jak nasze "ja" są formowane w trakcie wielu reinkarnacji. Po trzecim dniu, który z nim spędziłem, zakłócenia mojego studiowania Fa stały się dużo słabsze. Następnie szybko dogoniłem proces rektyfikacji Fa.

Od tego czasu zrozumiałem różnicę pomiędzy tym, czym jest (utworzona) jaźń a czym jest oryginalna jaźń. Teraz mam głębsze zrozumienie tego.

Nauczyciel powiedział:
"Jaźń, która jest tobą jest wrodzoną jaźnią i to się nie zmienia. Jednak człowiek zwykł z łatwością tworzyć poglądy podczas postrzegania rzeczy, a pogląd ten to nie ty. " ("Natura Buddy" w Dżuan Falun (tom II)).

Podczas moich 20 lat kultywacji nigdy przedtem nie widziałem prawdziwie i nie rozumiałem Fa z wyższego poziomu. Nagle to zrobiłem i zdałem sobie sprawę z tego, że najważniejszą rzeczą w mojej kultywacji w tym życiu nie jest porzucanie sławy, zysku i sentymentalizmu, ani nie jest nią pozbywanie się przywiązania do życia i śmierci. Zrozumiałem, że właściwie jest nią porzucenie siebie samego, pokonanie "ja" i przerośnięcie [przewyższenie] tego "ja". Mój sentymentalizm był bardzo słaby i w pewnym momencie, nawet nie zauważając tego mogłem puścić przywiązanie do sławy i zysku, życia i śmierci. Urodziłem się nie bojąc się śmierci, ponieważ wiedziałem, że śmierć nie jest niczym czego można by się bać.

Oprócz tego, że mój sentymentalizm od chwili urodzenia na tym świecie był słaby, to jeszcze abym nie tworzył sentymentalizmu podczas dorastania zorganizowano dla mnie życie w samotnym otoczeniu. Kiedy byłem mały, mieszkałem w miasteczku. Gdy trochę podrosłem i zacząłem dostrzegać rzeczy doczesne, to moja rodzina ciągle się przeprowadzała, z jednego miasta do następnego, tak że do niczego nie mogłem się przyzwyczaić. Było mi zatem trudno w pełni zintegrować się z każdym środowiskiem.

Ponadto mój mózg był częściowo zablokowany do 12 roku życia. Nie byłem za bardzo inteligentny, nie lubiłem czytać ani studiować. Nie miałem prawie żadnych zainteresowań. Nie miałem wielu przyjaciół i często po prostu samotnie spędzałem czas. Kiedy zaczynałem kultywację, to lata między 1993 a 1999 były po to bym porzucił przywiązanie do sławy, zysku i sentymentalność. Ponieważ było to dla mnie bardzo proste mogłem osiągnąć stan kultywacji "patrzenia, ale tak by nie zauważać", "słuchania, ale tak by nie słyszeć" i "bycia obecny, z sercem gdzie indziej ". Test porzucania życia i śmierci w 1999 roku był dla mnie również bardzo łatwy, bo już zanim zacząłem kultywację, nie miałem strachu przed śmiercią. Po rozpoczęciu kultywacji nawet pojęcie "porzucania życia i śmierci" było dla mnie obojętne.

Dlaczego po dziesięciu latach kultywacji tak bardzo upadłem?

Nauczyciel powiedział nam w "W naturze buddy nic nie jest pominięte" z lutego 1997 r.:
"Chciałbym wam jeszcze powiedzieć, że wasza natura w przeszłości opierała się na egoizmie i samolubności. Od teraz więc, cokolwiek zrobicie, to najpierw powinniście wziąć pod uwagę innych, aby osiągnąć prawe Oświecenie bezinteresowności i altruizmu. Tak więc od teraz, cokolwiek zrobicie lub cokolwiek powiecie, to musicie najpierw wziąć pod uwagę innych - a nawet przyszłe pokolenia - wraz z wieczną stabilnością Dafa ". (Istoty dalszych postępów)

Zdałem sobie sprawę, z tego że nasze ludzkie przywiązania i pojęcia, w tym te związane ze sławą, zyskiem i sentymentalizmem, są zainstalowane w nasze poczucie "ja". Zwłaszcza po 1999 r., jako że jesteśmy w kultywacji okresu rektyfikacji Fa, to musimy porzucić przywiązanie do siebie. Mimo, że zawsze mówimy o porzucaniu siebie ["ja"], to czym właściwie jest "ja"? Ponieważ nie wiedziałem dokładnie czym naprawdę było "ja", to jak mógłbym dojść tak daleko, aby móc powiedzieć, że prawdziwie i całkowicie puściłem przywiązanie do siebie ["ja"]?Kiedy docieramy do poziomu prawdziwego porzucenia przywiązań do sławy, zysku, Qing [emocji] i przywiązania do życia i śmierci, i nadal kultywujemy wzwyż, to i tak wciąż nie porzuciliśmy przywiązania do siebie - staje się to czynnikiem oddzielając nas od właściwości wszechświata.

Przed 1999 r. nie upadłem z powodu sentymentalizmu i pożądań, ani z powodu przywiązania do sławy czy chęć zysku, nie oblałem testu przywiązania do życia i śmierci, ale nie udało mi się porzucić "ja". Nie mogłem odłożyć mojego "ja" ale teraz rozumiem, że przywiązanie do siebie jest źródłem wszystkich naszych przywiązań.

Właściwie "ja" jest zbudowane z myśli, które zostały zgromadzone w trakcie naszych wszystkich [wielu] żyć. Od zawsze reinkarnujemy w różnych żywotach, w jednym życiu jako wojownik w drugim jako kobieta, w następnym jako uczony, bogaty człowiek, czy niewolnik, na wielu różnych poziomach społeczeństwa. Kiedy doświadczamy różnego rodzaju ról w społeczeństwie, również tworzymy ludzkie myśli, które pasują do tych ról społecznych. Te myśli właściwie tworzą "ja", ale to "ja" jest nagromadzeniem tych wszystkich pojęć [poglądów] wygenerowanych po urodzeniu się w każdym życiu.

Kiedy się rodzimy, wszystkie poprzednie wspomnienia są eliminowane. Po urodzeniu się w świecie ludzi, nie wiemy, kim jesteśmy i z którego miejsca w rozległym kosmosie pochodzimy. Nic nie wiemy na temat naszego pochodzenia. Gdy dorastamy, to stopniowo tworzymy pojęcia [poglądy], w które mocno wierzymy i zapominamy o naszym oryginalnym Ja. W tym czasie zostajemy uwięzieni w iluzji Trzech Sfer. Wewnątrz tego złudzenia, uważamy "ja" za nasze prawdziwe Ja i przeżywamy szczęście i smutek, miłość i nienawiść, wybaczenia i zemsty. Kiedy się uspokoimy i naprawdę zaczniemy myśleć o tym, to: który jest oryginalnym Ja? Faktycznie, praktykujący, który nie oświecił się w pełni nie może odpowiedzieć na to pytanie. Kiedy wiemy, kim jesteśmy, to już staliśmy się oświeconymi istotami. Mistrz uczy nas Fa o naszym oryginalnym prawdziwym Ja. Nasze oryginalne jaźnie są obcymi, których nie znamy. Boska i czysta istota nie może być rozumiane w tym świecie, a prawdziwe współczucie również nie może istnieć w świecie ludzi.

Każdy człowiek rzeczywiście ma prawdziwą jaźń w Trzech Sferach. Obejmuje ona również całe Trzy Sfery. Ogromne "ja" istniejące w Trzech Sferach jest również bogiem dla ludzkich istot. Ta istota może pomóc wszystkim ludziom na świecie tworzyć samoświadomość i kulturę. Bez samoświadomości nie bylibyśmy w stanie gromadzić wiedzy i doświadczeń życiowych, które mieliśmy i nie moglibyśmy normalnie żyć w świecie ludzi. Świadomość główna staje się zamkniętą skorupą po tym jak uformuje się w ludzkim świecie, odkąd to rozważamy ją jako nasze prawdziwe Ja.

Odkryłem również, że "ja" zamracza wszystkie czujące istoty świata. "ja" we wszystkich moich życiach jest mną. Ale to nie jest moje prawdziwe, oryginalne Ja.

"ja", którym myślimy że jesteśmy jest po prostu kombinacją wielu wcieleń noszących ludzkie wyobrażenia. Kiedy nie chcemy porzucić "ja", to trwamy w wielkim zbiorze pełnym przywiązań, pojęć i wszelkiego rodzaju zainteresowań i doznań. Gdy nie potrafimy porzucić "ja", to mamy tylko dwie opcje wyboru. Jesteśmy albo kontrolowani przez "ja" i robimy złe rzeczy, albo maskujemy "ja" powierzchownie dobrym zachowaniem, udając, że jesteśmy dobrzy. W obu przypadkach "ja" nadal istnieje i nie zostało porzucone. Widziana z wyższych poziomów [standardów], różnica między dobrą a złą osobą, jest tylko powierzchniowa, jako że ich wrodzone natury są takie same.

Jeśli ktoś nie jest kultywującym, to najlepsze co może zrobić w życiu, to nie mieć za wiele poglądów, przywiązań itp.

Pogoń "ja" za osiągnięciem statusu społecznego jest również silnym poglądem. Zasadniczo rzecz biorąc, gdy uznajemy pewne rodzaje ról społecznych, to role te stają się naszym ciężarem. Na przykład, kiedy zacząłem kultywować Dafa, to myśl o kultywacji pochodziła od mojej prawdziwej jaźni. Czułem, że Dafa jest dobre i byłem zadowolony, tak po prostu kultywując się całkowicie. Ale później moje przywiązania wyszły na powierzchnię. Na przykład, chociaż Mistrz uczy nas wyraźnie by do kultywacji korzystać z "Wielkiej Drogi Bez Formy", to nasze ludzkie pojęcia, i tak wciąż nie mogą znieść samotności. Kultywujący wciąż może po cichu wyobrazić sobie siebie w pewien sposób i oczekiwać, że inni będą go postrzegać w ten sposób, a tym samym zachowa swój image. Możemy oczekiwać, że inni myślą o nas, że kultywujemy dobrze i wznosimy się pilnie. Stopniowo zaczynamy się martwić, że możemy stracić to wrażenie. Jeśli przez pewien czas, nie kultywowaliśmy dobrze, to wciąż musimy często pojawiać się w grupie praktykujących, żeby nie stracić tego wrażenie. Możemy bać się mówić innym, że tak naprawdę nie kultywowaliśmy w tym czasie za dobrze. Możemy stać się bardzo zaniepokojeni tym, jak chronić swój image pilnego kultywującego , chociaż możemy nie studiować Fa i robić trzy rzeczy ze wszelkiego rodzaju przywiązaniami i ludzkimi pojęciami w naszych umysłach. W końcu, będziemy po prostu gonić za kultywacją [na ilość], a nie prawdziwie kultywować. Dlaczego popadamy w ten stan? To dlatego, że nasze umysły nie są spokojne i nie przestaliśmy uganiać się za sławą i doznaniami. Możemy nawet wchodzić w konflikty ze znajomymi praktykującymi, a mimo to wciąż nie obudziliśmy się. Nie pozbyliśmy się aktywnie statusu bycia kontrolowanym przez "ja" . Więc, kto tak naprawdę kieruje naszym życiem?

Mistrz powiedział:
"Ludzkość uczyni wielki krok naprzód, jeśli będzie mogła mieć świeże spojrzenie na siebie i na wszechświat, zmieniając swój sztywny sposób myślenia." ("Prawo Buddy," z Dżuan Falun)

Kiedy nie mogę zmienić siebie czy poprawić siebie, to jeśli mogę zrozumieć to poprzez Fa i spojrzeć do wewnątrz bazując na Fa, wówczas mogę kultywować siebie i nikt inny nie może ingerować w ten proces. Mistrz oczyszcza nas z całej nieczystej materii, którą mamy. Wszystko, co musimy zrobić, to być wytrwałymi i patrzeć do wewnątrz poprzez Fa, by odkryć jakiego rodzaju ludzkie poglądy wciąż pozostają ukryte wewnątrz nas.

Żałosnym jest pozostawanie na poziomie zwykłych ludzi. Ludzie mogą widzieć tylko niewielką liczbę niezliczonych wymiarów. W tym samym czasie możemy tylko czuć efekt niezliczonych świadomości, ale nie mamy żadnego sposobu, aby dowiedzieć się tego, gdzie jest źródło tych świadomości.

Przez miliony lat, "ja" pomagało ludziom tworzyć wewnątrz mózgu świadomość siebie i sprawiało, że ludzie żyli dla tego "ja". Od chwili, w której ludzie wykształcają "ja", ich życia zaczynają być przeżywane przez "ja". Podczas naszej kultywacji w Fa, stale wyczyszczamy się z "ja", wzbogacając naszą naturę Buddy i ograniczając naszą demoniczną naturę. Nasze prawe myśli i zrozumienie Fa ciągle wzrastają. Stopniowo uczymy się patrzeć do wewnątrz i eliminować "ja".

Nauczyliśmy się kultywować do "osiągnięcia prawego Oświecenia w bezinteresowności i altruizmie" ("W naturze buddy nic nie jest pominięte" z Istot dalszego postępu). Po tym jak porzucimy 'ja', nasza kultywacja stanie się czysto współczująca. W tym czasie, wyeliminujemy już przywiązania do emocji.

Mistrz powiedział:
"Ciało ludzkie jest tak tajemnicze, że jest poza zasięgiem ludzkiego poznania, które może zaledwie "drasnąć jego powierzchnię". Życie jest tak bogate i złożone, że na zawsze pozostanie odwieczną zagadką dla ludzkości. " ("Firmament," z Istoty dalszych postępów)

Jaki jest nasz stan istnienia, kiedy pozwalamy odejść naszej fałszywej jaźni i odzyskujemy nasze oryginalne, prawdziwe Ja? Mistrz otworzy wszystkie żelazne bramy , które blokowały nasze serce i nasze prawdziwe oryginalne Ja zostanie uwolnione. Oryginalne Ja nie posiada przywiązań i ludzkich poglądów, które nabyliśmy po narodzinach. Tylko fałszywe "ja" posiada ludzkie poglądy [wyobrażenia]. Mistrz od początku mówi nam, że powinniśmy porzucić przywiązania i ludzkie poglądy. Gdy będziemy mogli naprawdę to osiągnąć, obudzimy się z samotnego, bezradnego, bolesnego snu i wrócimy do naszego prawdziwego domu w niebiosach.

Gdy pozwalamy odejść "ja", to nasze umysły stają się współczujące.

Mistrz powiedział:
"Miłosierdzie powinno powstać w sercu." (Rozdział II Ilustracje i wyjaśnienia ćwiczeń, Wielka Droga Doskonałości Falun Dafa)

Miłosierdzie jest prawdziwą energią. Dzięki tej energii wszystko co robimy jest miłosierne. Tak, jak wtedy gdy w kieszeniach mamy monety, to wydajemy monety, a jeśli w kieszeni mamy banknoty, to będziemy wydawać banknoty. Jeśli w kieszeni mamy złoto, to będziemy wydawać złoto. W przeszłości nasze głowy były pełne przywiązań i poglądów. Bez względu na to jak dobrze traktowaliśmy innych, jak ciężko kultywowaliśmy siebie i jak miło uśmiechaliśmy się do innych, to wciąż były to przywiązania i ludzkie wyobrażenia, ponieważ wszystko, co mieliśmy w tamtym czasie to były tylko przywiązania i ludzkie wyobrażenia.

W ciągu prawie 20 lat kultywacji, byłem gotów porzucić sławę, interesy, doznania, a nawet życie. Byłem gotów całkowicie się oczyścić. Ale nie byłem świadomy albo gotowy na to, aby powstrzymać "ja" od panowania nad moim życiem. To jest prawdziwą przyczyną tego, że upadłem. Bałem się, że "ja" straciłoby kontrolę nad tym życiem, z powodu powierzchownych wyobrażeń. Prawdziwy Ja był mi całkowicie obcy. Za to "ja" znałem od dzieciństwa. Utworzyłem go kawałek po kawałku. Ufałem "ja" i bałem się oddać swoje życie oryginalnej jaźni, która wciąż była mi obca. "ja" może zaoferować różnego rodzaju piękne i inteligentne wymówki, aby powstrzymać mnie przed oddaniem mojego życia we władanie mojej boskiej stronie. Fałszywe 'ja' sprawiało, że czułem się mądrym w ludzkim świecie i w pełni rozumiejącym wszystkie swoje myśli.

Wielu praktykujących Dafa może puścić przywiązania w ludzkim świecie. Ale ilu z nas może oddać swoje życie we władanie pierwotnej jaźni?

W ciągu ostatnich kilku lat praktyki, czułem postęp rektyfikacji Fa. Praktykujący często publikowali artykuły na stronie internetowej Minghui (chińska wersja Clearwisdom.net) mówiące o tym, jak ich osobista kultywacja zsynchronizowała się z postępem rektyfikacji Fa. Kiedy Mistrz uczy nas Fa, w tym czasie rektyfikacji Fa również osiąga takie stadium i kosmiczny klimat również zmienia się na tym etapie. Uczniowie Dafa muszą kultywować do tego poziomu w celu spełnienia wymagań rektyfikacji Fa. Kiedy Mistrz rozprzestrzenia Fa podczas [lekcji] wykładów Fa, to bezwarunkowo eliminuje on choroby u każdego praktykującego . Możliwym było nawet wyeliminowanie chorób dla rodzin osób praktykujących tak długo, jak praktykujący myślał o nich. Pamiętam jak podczas wykładów Fa, Mistrz powiedział nam, że jeśli będziemy chcieli aby nasi członkowie rodziny pozbyli się swoich chorób, to wystarczy tylko pomyśleć o tych ich częściach ciała, które mają choroby (nie oryginalne słowa). Poza tym szczególnym okresem czasu, czy moglibyśmy to kiedykolwiek osiągnąć? Nie byłoby to możliwe. Rok 1999 był także okresem dużego postępu dla nas wszystkich. Mistrz bezpośrednio pchnął nasze poziomy do najwyższych z możliwych. Nasi praktykujący, którzy przeszli przez ten okres wszyscy wiedzieli, że wielkie skoki nie mogłyby być osiągnięte podczas codziennej kultywacji. Musimy zupełnie podążać za wymaganiami Dafa i kosmicznymi zmianami, aby osiągnąć duże udoskonalenie stanu naszej kultywacji. Nie jest możliwe dla kultywujących osiągnięcie tak wielkiej poprawy podczas codziennej kultywacji. W lipcu został opublikowany nowy artykuł Mistrza "Uczniowie Dafa muszą studiować Fa" . Byłem bardzo zaskoczony, kiedy go przeczytałem. Czułem się tak, jakbym przez prawie dziesięć lat uprawiał gimnastykę. Ale w tym samym czasie, prawdziwie czułem, że mógłbym w zupełności dogonić proces rektyfikacji Fa. Czułem też głęboko, że jesteśmy w kolejnym wielkim okresie skoku. Czułem, że jest to czas dla nas, aby całkowicie i zupełnie puścić fałszywe jaźnie.

Niektórzy praktykujący w naszym mieście mają już bardzo dobry poziom kultywacji. Kiedy wszyscy siedzą razem, ich serca są czyste i zharmonizowane. Kiedy jeden praktykujący chce coś zrobić, wszyscy inni w pełni wspierają go swymi prawymi myślami. Jest to całkowitym zaufaniem. Jeden może powierzyć swoje życie drugiemu. To nigdy nie wydarzyłoby się przed porzuceniem "ja". Kiedy osiągamy stan bogów i buddów, to automatycznie ufamy sobie nawzajem, co jest przeciwieństwem do ludzkiego sposobu bycia. To zaufanie całkowicie wykracza poza życie i śmierć. W przeszłości, wolelibyśmy zaufać ludzkiemu "ja" i naszym ludzkim poglądom zamiast Fa Mistrza , jego wyborom i aranżacjom, które dla nas przygotował. Zawsze ufamy "ja" chociaż przysparza nam ono wiele kłopotów. "ja" wiedzie ludzi do morza goryczy (gdy ludzie są w iluzji, nie zdają sobie sprawy z goryczy sprowadzonej przez "ja". Zamiast tego, są gotowi poświęcić wszystko co mają dobrego dla fałszywej jaźni i jej pojęć i przywiązań).

W tym roku, mimo że zrozumiałem różnicę między fałszywym "ja" a prawdziwym Ja, to fałszywy "ja" powoli wsączył się z powrotem do mojego życia. To było tak, jakbym po prostu zmienił kapelusz. Niechybnie trudno było mi uwierzyć w prawdziwego Ja i utraciłem umiejętność wznoszenia swojego stanu. Cała prawda ponownie stała się iluzją i wydawała się być snem.

W przeszłości podczas wzlotów i upadków kultywacyjnych wiedziałem, że poczucie "ja" powstrzymuje praktykujących przed osiągnięciem potężnej cnoty i wznoszeniem poziomu ich sinsing podczas kultywacji. Wyobrażali sobie, że mogą kultywować do wyższych poziomów lepiej niż inni. Pod wpływem złudzenia tworzonego przez "ja", praktykujący rozważali kultywację na podobieństwo ludzkiej pracy. Czasami mogliśmy liczyć Ilość czasu spędzonego na studiowanie Fa,​​ praktykowanie ćwiczeń, lub jak wielu ludzi ocaliliśmy. Wśród praktykujących, mogliśmy być uważani za liderów. Mogliśmy być chętni do udziału w projektach Dafa, które mogły przynieść nam więcej potężnej cnoty i które mogły pokazać nam, jak wyjątkowi byliśmy. Bez względu na to, jak boskie były rzeczy, które zrobiliśmy, to i tak wciąż nie mogliśmy tak naprawdę pozbyć się naszych ludzkich stron.

Rozumiem, że nie powinniśmy dążyć za dowodami tego, jak wspaniali jesteśmy. Musimy tylko zasymilować się z Fa. Praktyka to nie praca, i nie powinniśmy liczyć poziomów kultywacji, ile karmy spłaciliśmy, lub ile cnoty otrzymaliśmy. Musimy po prostu uwierzyć w Dafa i z wielką odwagą zasymilować się z Fa. Powinniśmy porzucić strach, wahania, poglądy, czas i fałszywą jaźń, jak nieustraszeni wojownicy i wprowadzać udoskonalenia naszych kolejnych poziomów kultywacji. Kluczem jest to, czy możemy zmienić nasze umysły.

Mistrz powiedział:
"Nie jest możliwe, aby wszyscy uzyskali Tao. Jeśli chodzi o ludzi, którzy mogą trwać przy praktykowaniu ćwiczeń, to nadal trzeba zobaczyć czy jesteś w stanie kultywować. Trzeba jeszcze zobaczyć czy możesz oddać się kultywacji całym swoim sercem. Nie jest możliwe, aby wszyscy stali się buddami." (Dżuan Falun)

Zastanawiałem się, dlaczego w swojej kultywacji nie spadłem całkowicie i przypomniałem sobie, że wkładałem całe swoje szczerozłote serce w kultywację Dafa. Nasza natura buddy stanowczo chce kultywować Dafa. Jest to naprawdę szczerozłote serce. Powodem, dla którego poprawiłem się bardzo szybko podczas wczesnego stadium kultywacji było to, że wtedy prawie że byłem już mnichem - w swoim sercu, chociaż moje ciało było wciąż w ludzkim świecie Wypożyczyłem miejsce do praktykowania ćwiczeń i znalazłem miejsce, gdzie mogłem się żywić. Ale kiedy stajemy się nazbyt zatroskani o sprawy, które robimy, to zaczynamy się popisywać. Na przykład, gdy kultywujący zaczyna koordynować projekt Dafa, to aranżacje Dafa będą się rozwijać i mistrz oraz wszyscy bogowie będą chronić projekt i przewodzić mu. Ale gdy nie porzucimy "ja" podczas uczestnictwa w projekcie, to projekt może nie osiągnąć dobrego rezultatu. Możemy często się kłócić, być niezdolni do zharmonizowania umysłów i doświadczyć wielu konfliktów. Rozumiem, że szczerozłote serce naprawdę istnieje w boski sposób.

To jest moje zrozumienie: W innych wymiarach jest "koncentryczne serce". Gdy byliśmy w niebie, Mistrz wiedział, że wszyscy jesteśmy panami z różnych kosmosów i przybyliśmy z bardzo odległych miejsc, które nigdy nie miały żadnego połączenia ze sobą. Gdy zeszliśmy w dół, do tego świata i staliśmy się kultywującymi, wraz z zakłóceniami fałszywego "ja", to mogliśmy myśleć, że jesteśmy najlepsi i mogliśmy nie okazywać szacunku innym. Lubię myśleć, że Mistrz stworzył "koncentryczne serce", podzielone na niezliczone kawałki i dał każdemu z praktykujących taki kawałek. Wszystkie istoty, które przybyły z bardzo odległych miejsc nie miały ze sobą połączenia, zanim nie zaczęły dzielić tego "koncentrycznego serca" Jeśli ktokolwiek z nas wewnątrz Dafa nie potrafi altruistycznie kochać innych i nie czyni wszystkiego co w jego mocy by bezwarunkowo wesprzeć innych, to jest egoistyczny i nie wyzbył się jeszcze człowieczeństwa. W ogóle nie obudził się jeszcze ze snu. W przeszłości, kiedy robiłem gest "Heshi," to uważam go za bardzo uprzejmy gest. Ale teraz, kiedy robię "Heshi," to jest to całkowicie boski i czysty stan pokazujący zupełny szacunek innym.

Po porzuceniu fałszywego "ja" będziemy mieć inny sposób eliminacji karmy. Gdy każdy poziom naszych ciał, włączając w to najmniejsze ludzkie komórki, zostanie zastąpiony przez wysokoenergetyczną materię, to zdolność eliminowania karmy zostanie bardzo usprawniona. Zanim to nastąpi używa się ludzkiego ciała, aby wyeliminować karmę. Od pewnego momentu, używa się ciała utworzonego przez gong do eliminowania karmy. Na tym etapie nasz organizm nie ma już komórek ludzkich. Wyeliminowanie karmy u człowieka jest bardzo bolesne, jak wszyscy wiemy z medytacji. Jeśli dużo karmy zostałoby zepchnięte na ciało codziennej osoby, to ciało natychmiast umarłoby i rozpadłoby się. Ale gdy wszystkie poziomy naszego organizmu są przekształcane w gong, to dość łatwo jest wyeliminować karmę.

Mistrz uczy nas, że jeśli nasza karma jest niewystarczająca abyśmy mogli kultywować, to możemy pomóc krewnym i przyjaciołom wyeliminować ich karmę. Rozumiem, że nie znaczy to, iż tak wysokie były nasze pierwotne poziomy, ale że każdy poziom naszego ciała może być zamieniony w gong.

Nasza kultywacja jest inna od każdej innej ścieżki kultywacyjnej. Na moim poziomie rozumiem to tak, że nasza kultywacja zaczyna się ze środka i sięga ku dwom ekstremom. Postęp w kultywacji natychmiastowo spowalnia, gdy osiąga Trzy Sfery. Dlaczego? Jednym z powodów jest to, że nasze ludzkie ciała nie zostały jeszcze przekształcone w gong. Ciało ludzkie jest bardzo słabe i posiada bardzo minimalne zdolności. Ponadto, nie porzuciliśmy jeszcze wielu przywiązań i poglądów. Organizm ludzki w Trzech Sferach jest zbudowany z najniższych, nieczystych elementów. Jednak nasze ciała w innych wymiarach zostały pierwotnie utworzone z czystej i wysokoenergetycznej materii. W jaki sposób można przekształcić ciało w wysokoenergetyczny gong? Musimy pozbyć się wszystkich naszych przywiązań do siebie [do "ja"] i wrócić do naszej pierwotnej prawdziwej jaźni, by kierowała naszym życiem.

Zrozumienie Fa z punktu naszego pierwotnego, prawdziwego Ja jest zupełnie inne niż zrozumienia Fa z punktu widzenia naszej ludzkiej jaźni . Nasze prawdziwe Ja nie ma problemów w przechodzeniu testów, eliminacji karmy lub przezwyciężeniu prześladowań. My po prostu trwamy przy ratowaniu czujących istot. Mówimy im, "Trudności zostały już zakończone. Nasz statek już podniósł żagle. Wrócimy na nasze stanowiska. Ci, którzy chcą wrócić do domu powinni szybko dostać się na statek! Powrót do domu Przez tysiące lub miliony lat wyczekiwano twojego powrotu do domu". Następnie, wiele magicznych stanów pojawi się w naszej kultywacji. Wszyscy wiemy, że musimy całkowicie porzucić przywiązanie do osiągnięcia oświecenia. W naszej szkole stopniowo uzyskamy oświecenie. Kiedy moment całkowitego oświecenia naprawdę nadejdzie, to musimy pewnie i jasno powitać tą chwilę. Nie moglibyśmy praktykować i nigdy nie osiągnąć oświecenia. Nadszedł czas, aby przygotować się do powrotu do domu.

Kiedy naprawdę wyjdziemy poza ludzką stronę i popatrzymy wstecz, to nic nie zaprzątnie naszego serca, za ​​wyjątkiem trzech rzeczy, o które prosi nas Mistrz byśmy robili. Gdy porzucimy "ja" i oderwiemy się od bycia człowiekiem, doświadczymy czystego stanu Bogów i Buddów przemierzających ziemię. Energia, którą emitujemy jest bardzo dostojna i miłosierna - nieświadomie będzie ona zmieniać ludzi wokół nas.

W ciągu ostatnich kilku lat, stare siły stale aranżowały obecność złych ludzi, tak by ci przeszkadzali praktykującym, którzy zbłądzili. Jeśli mamy czysty stan kultywacyjny, to nasze sposoby ochrony Dafa i opierania się złym ludziom również zmienią się znacząco. Ludzie, którzy zeszli na manowce, w głębi serca też chcą kultywować. Wiele razy czuliśmy, że potrzebujemy zrobić coś, by zmienić trudną sytuację.

Właściwie Mistrz już nas naucza mówiąc:
"Tylko poprzez pozostanie nie wzruszonym będziesz w stanie poradzić sobie z każdą sytuacją." ("Nauczanie Fa na Konferencji w Środkowo-Zachodnich-Stanach")

Mistrz powiedział:
"Uspokój Zewnętrze przez Kultywowanie Wnętrza". ("Pokój na zewnątrz poprzez kultywowanie wnętrza", Istoty dalszego postępu)

Kluczem jest więc to, że musimy rozwijać samych siebie dobrze. Jeśli nie możemy dobrze kultywować i stajemy się uwikłani przez dobro i zło, to "światło Buddy promieniujące wszędzie" nie może się manifestować.

Przypominam sobie, że kiedy nie byłem w Fa, to naprawdę nie mogłem wyeliminować nawet malutkich przywiązań. Stare siły z łatwością mogły zasadzić we mnie przywiązanie, które zatrzymywało mnie, np. przywiązanie do emocji, sławy, radości, chwalenia się. Ale gdy całkowicie znajduję się w Fa, to wyeliminowanie przywiązań jest bardzo łatwe.

Każda istota musi w końcu zasymilować się z Dafa, po prostu jak mała drewniana szczapka upuszczona w płonącą roztopioną stal. Tak więc, bez względu na to, kim jesteśmy, czy już osiągnęliśmy oświecenie, czy mamy wielkie boskie moce i wielką potężną cnotę, nie ważne jak wiele czujących istot uratowaliśmy, to i tak w końcu musimy całkowicie zasymilować się z Dafa. Kiedy całkowicie pozwolimy odejść "ja", to kompletnie zasymilujemy się ze wspaniałą i czystą energią Prawdomówności, Miłosierdzia i Tolerancji . Zanurzmy się całkowicie w Dafa.

http://clearwisdom.net/html/articles/2011/12/12/130057.html
http://clearwisdom.net/html/articles/2011/12/13/130065.html
http://clearwisdom.net/html/articles/2011/12/15/130131.html
http://clearwisdom.net/html/articles/2011/12/22/130270.html

Zachęcamy do drukowania i rozpowszechniana wszystkich artykułów opublikowanych na Clearharmony, lecz prosimy o podanie źródła.