Doświadczenie z Monachium (Fahui 2016)

Szanowny Mistrzu,
Drogie koleżanki i koledzy praktykujący,

Pomimo, iż jestem początkującym uczniem Falun Dafa, chciałbym podzielić się z Wami swoimi małymi doświadczeniami.

Pięć lat temu otrzymałem książkę Falun Dafa od znajomego, szczerze mówiąc, wtedy przeczytałem ją raz, ale niewiele zrozumiałem z tej książki, ponieważ to co Mistrz napisał, to są same niesamowite rzeczy - trzeba było książkę czytać wiele razy, aby lepiej ją zrozumieć.

Chociaż druga edycja książki "Dżuan Falun" została wydana, dzisiaj nadal mam Jej pierwsze wydanie, ponieważ dzięki właśnie tej pierwszej książce poznałem Falun Dafa. To ta sama książka do dziś towarzyszy mi w studiowaniu w grupie, jak również gdy studiuję sam.

Mój znajomy, jego żona i ja znamy się od bardzo dawna. Często spotykamy się i właśnie na takich spotkaniach w pracy wiele razy tłumaczyli mi na czym polega Falun Dafa, pokazywali mi dużo artykułów, dokumentów, zdjęć potwierdzających prześladowania, torturowania praktykujących Falun Dafa w Chinach.

W międzyczasie w 2012 roku wraz z synem byliśmy na przedstawieniu Shen Yun w Berlinie. Rok później w 2013 roku, moja żona sama pojechała również do Berlina na przedstawienie Shen Yun. Potem w 2015 roku pojechałem do Łodzi z żoną oraz grupą znajomych praktykujących Falun Dafa, by podziwiać wspaniały spektakl Shen Yun.

Jednak z wielu powodów nie zacząłem praktykować Falun Dafa i żałowałem, że nie zacząłem wcześniej. Początkowo chodziłem tylko na ćwiczenia do parku w niedziele, a po dwóch tygodniach zacząłem brać udział w studiowaniu Fa w grupie. Wtedy niewiele wiedziałem co to jest Fa, znajomi namówili mnie na studiowanie, więc przyszedłem, ale tylko z ciekawości. I tutaj spotkałem grupę praktykujących, byłem wówczas pod wrażeniem. Praktykujący byli mili, przyjemni, szczerzy, czułem się jakbym wrócił do własnego domu wśród bliskich. Zacząłem regularnie chodzić na ćwiczenia, na studiowanie. Przez ten okres wiosna - lato, oprócz dni, kiedy coś mi wypadło w rodzinie, dość często brałem udział w niedzielnym Hong Fa na Starym Mieście. Pamiętam taki moment, kiedy medytowałem razem z jednym wietnamskim praktykującym na Placu Zamkowym na Starym Mieście, deszcz zaczął mocno padać, a my dalej siedzieliśmy długo, niczego się nie baliśmy, ani nie czułem zimna, ani nie bałem się o przeziębienie, wtedy byłem przekonany, iż Mistrz czuwał nad nami. Siedziałem w skupieniu, a woda lała się na moją twarz. Wówczas przypomniało mi się, że takie same odczucia mieli prześladowani praktykujący w Wietnamie, kiedy milicjanci w cywilu próbowali ich przegonić, tryskając na nich silnym strumieniem wody z gumowych węży. Wówczas wstąpił we mnie wielki smutek i współczucie z koleżankami oraz kolegami praktykującymi w Wietnamie.

Gdy z całą grupą protestowaliśmy przed ambasadą chińską, a potem przed hotelem gdzie prezydent chin Xi Jinping przebywał z wizytą w Polsce, to nas było zaledwie kilkanaście osób, a grupa fanatyków chińskich zdominowała nas ilością. Chcieli nas sprowokować agresją. Mimo to, nie widziałem żadnego strachu w naszych oczach. Potem ktoś z nas powiedział mi, żebyśmy nie bali się, bo Mistrz czuwa nad nami, nikt nie może nas przestraszyć.

Kiedy zacząłem kultywować, już trenowałem sztuki walki wing chun przez 3 i pół roku, ale kiedy studiowałem Fa, czytałem słowa Mistrza: „Nauczamy, że kultywacja i praktykowanie wymagają skupienia się na jednej dyscyplinie. Bez względu na to jak kultywujesz, nie powinieneś mieszać do kultywacji innych rzeczy, gdyż wprowadzisz ją w nieład. Niektórzy świeccy buddyści kultywują coś z buddyzmu i coś z naszego Falun Dafa. Mówię ci ostatecznie nie uzyskasz niczego i nikt niczego ci nie da.”

Postanowiłem, że skupię się jedynie na kultywacji i praktykowaniu Falun Dafa, a jak czas pozwoli, również na rozciągania się, na rozgrywkę wing chun, a z ich medytacji całkowicie zrezygnowałem.

Z upływem czasu, czułem się coraz lepiej. Obecnie nie mam dolegliwości (cierpiałem na przewlekłą chorobę - dnę moczanową). Również mój stan umysłu też się zmienił. Ogólnie zawsze byłem nerwowy, wybuchowy, lecz teraz lepiej potrafię panować nad swoimi emocjami. Jakiś czas temu spotkała mnie sytuacja, która kiedyś doprowadziłaby mnie do wybuchu szału, ale udało mi się spokojnie rozwiązać ten problem.

Kiedy byliśmy na konferencji w Monachium w Niemczech, w pierwszy dzień uległem karmie chorobowej, cały dzień musiałem leżeć w pokoju. Przecież po to przyjechałem tutaj, żeby brać udział w drużynie Smoka, podziwiałbym spektakularną paradę, doświadczyłbym niesłychanej atmosfery na placu, podziwiałbym ludzi, krajobrazy, architekturę ..itd, ponieważ nigdy wcześniej nie byłem w Monachium. Ale karma chorobowa pokrzyżowała wszystkie moje plany. Mówię wam, byłem niesamowicie rozczarowany. Gdy tak długo myślałem, doszedłem do wniosku, że chyba to jest próba zaaranżowana przez Mistrza dla każdego początkującego kultywującego, jest to właśnie moja przemiana karmy, każdy musi się przejść ten etap.

W tym dniu, kiedy leżałem w hotelu, dużo osób wysłało mi wsparcie prawymi myślami dla mnie, za to bardzo dziękuję.

Zdaję sobie sprawię, iż dla mnie to jeszcze za krótko, dlatego muszę codziennie kultywować xinxing, studiować Fa, praktykować, lecz jestem przekonany, że już znalazłem właściwą ścieżkę swojego życia. Jestem przekonany, że Falun Dafa pomoże mi znaleźć moje Prawdziwe Ja.

Dziękuję Ci Mistrzu za wszystko.
Dziękuję Wam za uwagę.

Zachęcamy do drukowania i rozpowszechniana wszystkich artykułów opublikowanych na Clearharmony, lecz prosimy o podanie źródła.