Bycie koordynatorem (Fahui 2016)

Facebook Logo LinkedIn Logo Twitter Logo Email Logo Pinterest Logo

Szanowny Mistrzu, Drodzy praktykujący

Dzisiaj chciałbym podzielić się z wami moją kultywacją związaną z byciem koordynatorem.

W maju tego roku, podczas wydarzeń związanych z Fahui w Nowym Jorku, wraz z wieloma praktykującymi z polskiej grupy, wzięliśmy udział w spotkaniu Mistrza z praktykującymi z Europy. W czasie tego spotkania Mistrz rozwiązał Europejskie FXH i powiedział tez, że tam gdzie jest taka potrzeba to trzeba zmienić lokalne krajowe FXH i że zajmie się tym globalny koordynator FXH. Zaraz po spotkaniu podszedłem do członka polskiego FXH i zapytałem go, czy też robimy zmiany w polskim FXH. On odpowiedział bardzo poważnie, że rzeczywiście musimy się nad tym zastanowić czy nie wprowadzić zmian i u nas.

I rozpoczęła się moja kultywacja w tej kwestii. Otóż wiem, że ten polski członek FXH zna się dosyć dobrze z globalnym koordynatorem – a gdybym to ja dobierał sobie powiedzmy kierowników działów to wolałbym wybrać osobę którą znam dobrze, niż taką której nie znam. Dodatkowo ten członek polskiego FXH jest Chińczykiem – a posiadanie Chińczyka w roli głównego koordynatora kraju, poza samym faktem że jest Chińczykiem, ułatwia także komunikację w skali globalnej.

Oczywiście najważniejsze jest to, że jestem świadom moich niedociągnięć w wielu sprawach. I choć z tego co rozmawiam z polskimi praktykującymi wynika, że ok. 80% grupy nie uważa by zmiana polskiego koordynatora była dobrym pomysłem, to przecież trudno żeby koordynator globalny FXH wiedział co myślą polscy praktykujący.

Więc w drodze z powrotem ze spotkania z Mistrzem nabyłem zrozumienia, że lada moment przestanę być głównym koordynatorem polskiej grupy. To była ciekawa kultywacja. Na samym początku pojawiła się typowa zwykła ludzka myśl typu: „Ok, powodzenia, zobaczymy jak sobie ty poradzisz z ogarnianiem tego wszystkiego.” Nawet pomyślałem, że jak zostanę usunięty to praktycznie całkowicie się wycofam z pomocy koordynowania grupą (nareszcie wakacje!), że znajdę sobie jakiś fajny projekcik typu tłumaczenie z chińskiego na polski i tylko od czasu do czasu się pojawię. Byłem zszokowany, że przyszła mi do głowy taka myśl. Więc w jadą metrem ze spotkania zacząłem pracować nad jej usunięciem i planować, że nawet jeśli zostanę usunięty, to o cokolwiek główny koordynator mnie poprosi, także związane z koordynowaniem grupy, typu organizowanie i moderowanie ogólnopolskiego studiowania, moderowanie spotkań, załatwianie jakiś pozwoleń, to będę starał się wszystko wykonać co w mojej mocy. I pomyślałem, że taka zmiana w zasadzie, jeśli chodzi o dobro grupy, będzie dobrym rozwiązaniem.

Ale muszę się przyznać, że jednocześnie zacząłem po cichu snuć plany w głowie na temat możliwości jakie niosłoby ze sobą zastąpienie mnie kimś innym w roli koordynatora. Generalnie potrafię w każdej sytuacji dostrzec pozytywne strony, te przysłowiowe pół pełnej szklanki. Otóż głównym, czy w zasadzie jedynym powodem tego, że mieszkam w Polsce jest rola głównego koordynatora FXH. Przed otrzymaniem Fa wyprowadziłem się z Polski i nie zamierzałem tu wracać (m.in. z powodu na klimat). Po otrzymaniu Fa zrozumiałem, że muszę wrócić do Polski z racji, że było tu tylko ok. 4 praktykujących. Później zostałem głównym koordynatorem i mimo że z biegiem czasu w Polsce przybywało praktykujących, było dla mnie jasne, że po prostu nie mogę wyjechać z kraju, mimo tego, że rodzina żony z Austrii namawiała nas do przeprowadzenia się w ich okolice. Teraz można byłoby to wziąć z powrotem pod uwagę, również ze względu na nasze dzieci. Dodatkowo, teraz posiadam oddziały mojej firmy w paru krajach takich jak Brazylia i najbardziej cywilizowane kraje afrykańskie (o znacznie przyjemniejszym klimacie niż nasz). Albo w końcu mógłbym przejść do realizacji planu otwarcia filii mojej firmy także w Stanach, gdzieś w pobliżu gdzie jest Akademia Fei Tian (okolice Nowego Jorku albo w Kalifornii), tak żeby nasze dzieci mogły tam uczęszczać. Wręcz byłem podekscytowany jakie pojawiły by się możliwości ;)

Po powrocie do Polski skontaktowałem się z tym członkiem polskiego FXH i zaczęliśmy planować w jaki sposób podejdziemy do tego tematu na ogólnopolskim studiowaniu Fa. Planowałem przeprowadzić otwartą rozmowę na ten zmiany koordynatora, pozwolić wszystkim się wypowiedzieć i w formie jakby raportu przedstawić to globalnemu FXH jakie opinie panują w Polsce odnośnie naszgo FXH.

Ale po paru dniach ten członek polskiego FXH powiedział, że tak naprawdę najpierw powinniśmy zapytać się globalnego FXH co myśli o takim planie dyskusji. Zatem napisałem dosyć obszernego maila do globalnego koordynatora, na jedną stronę A4, o tym że planujemy przeprowadzić taką dyskusję i że osobiście spodziewam się, że większość grupy będzie za utrzymaniem obecnego stanu, ale oczywiście jak najbardziej mogę się mylić i mamy teraz dobrą okazję, żeby sprawdzić co naprawdę uważa polska grupa – i że myślę, że taka rozmowa będzie na pewno z pożytkiem dla grupy (bo albo okaże się że jestem w błędzie i grupa chce zmienić koordynatora, albo dostanę tak jakby absolutorium i może będziemy mogli sprawniej po tym działać). I też zaproponował techniczne rozwiązanie w formie głosowania anonimowego, które wyniki byśmy przedstawili globalnemu koordynatorowi.

Szybko dostałem odpowiedź zwrotną do globalnego FXH i pozwolę sobie ją przeczytać w całości: „You will be the first person in charge. No need to have discussion.” Czyli „Ty będziesz głównym koordynatorem. Nie ma potrzeby na dyskusję”.

I tym sposobem na ogólnopolskim studiowaniu Fa nie odbyła się rozmowa na temat zmian w polskim FXH. Wiem, że kilka osób chciałoby takiej dyskusji – dlatego chciałem podzielić się z wami wszystkimi jak wyglądał cały ten proces i powodem braku otwartej dyskusji na ten temat. No i skończyła się kultywacja związana ze skończeniem przeze mnie sprawowania roli głównego koordynatora. Była jeszcze krótka kultywacja z kasowaniem z mojej głowy marzeń odnośnie przeprowadzki z Polski.

Sprawy wróciły do normy. Przynajmniej na kilka miesięcy. Otóż:
W czasie spotkania lokalnych FXH z całego świata podczas Fahui w San Francisco, mimo nieobecności głównego koordynatora FXH, przeczytano wiadomość od niego, w której ogłosił on, że fakt podróży z powrotem do Chin (going back to China) członka FXH, jest dla niego, globalnego koordynatora, równoznaczne ze złożeniem rezygnacji z pełnienia roli członka FXH. No a właśnie, może o czym nie wszyscy wiedzą, ostatnio wybrałem się do Chin. Tak jak wspomniałem globalnego koordynatora nie było na tym spotkaniu w San Francisco więc nie miałem jak z nim o tym porozmawiać. Ale przyjechał on do Monachium na Europejskie Fahui i de facto w czasie Konferencji Wymiany Doświadczeń siedział razem z polskimi praktykującymi. Więc po konferencji skorzystałem z okazji, żeby z nim porozmawiać. Zapytałem czy ma chwilę czasu, bo muszę donieść na pewnego głównego koordynatora FXH, który niedawno pojechał do Chin. Zrobił całkiem poważną minę i usiadł dając znać żebym powiedział o co chodzi.

Zatem opowiedziałem moją historię. Otóż od wielu lat chciałem polecieć do Chin i zobaczyć te miejsca o których Mistrz wspomina w swoich dziełach, zwłaszcza w HongYin, a także różne inne historyczne miejsca. Zawsze uważałem, że trudno mi będzie dostać wizę, ale wpadałem na pewien pomysł: wykupiłem intensywny jedno-tygodniowy kurs języka chińskiego w Pekinie i po otrzymaniu ze szkoły językowej dokumentów, złożyłem wniosek o wizę i uzyskałem ją. O moich zamiarach powiadomiłem tylko paru praktykujących i powiedziałem, że będę się codziennie kontaktował z moją żoną. Jakbym przestał się odzywać to mieli podjąć działania.

Wkrótce wyleciałem, to była pierwsza połowa czerwca tego roku. Po 18 godzinach podróży wylądowałem w Pekinie. Samolot zatrzymał się po kołowaniu, wszyscy wstali gotując się do wyjścia. Nagle padł komunikat stewardesy proszący wszystkich o ponowne zajęcie miejsca. Zobaczyłem dwóch policjantów idących przez samolot patrzących po numerach siedzeń. Podeszli do mojego miejsca i poprosili mnie o paszport. Podałem im go. Sprawdzili moje imię i nazwisko, po czym zapytali czy ktoś ze mną leci. Powiedziałem, że lecę sam. Powiedzieli, że mam z nimi pójść. Zapytałem, w czym problem – odpowiedzieli, tylko, że mam się spakować i iść z nimi. Zostałem odeskortowany z samolotu przy dużym zdziwieniu wszystkich pasażerów. Zaraz po wyjściu z samolotu próbowałem zagadać z tymi policjantami. Dopytywałem dlaczego mnie zatrzymali i gdzie idziemy i co się w ogóle dzieje. Nie odpowiadali. Lotnisko w Pekinie jest dosyć duże, więc trochę ten spacer zajmował nam czasu. Z racji, że nie odpowiadali na moje pytania zacząłem zagajać rozmowę na inne tematy m.in. na temat reklam eksponowanych na lotnisku. Policjanci zaczęli się odzywać i dawać wciągać w rozmowę. Doszliśmy do kontroli paszportowej, jeden wszedł do budki z komputerem, drugi mnie pilnował. Ale komputer nie chciał obsłużyć mojego paszportu. Przeszliśmy do drugiego stoiska paszportowego. Jednak tam też komputer nie chciał obsłużyć mojego paszportu. Więc podeszliśmy do trzeciego stoiska, w którym w końcu zeskanowano mój paszport. Zatem oficjalnie przekroczyłem granicę Chin :) Po tym zaprowadzono mnie do pokoju jakiegoś wyżej postawionego policjanta, który grał w coś na telefonie i posadzono mnie na wygodnej skórzanej kanapie. Ponownie zacząłem dopytywać co się w ogóle dzieje. Ten policjant z biura wyszedł nie chcąc odpowiadać na moje pytanie. Tak siedziałem czekając aż ktoś przyjdzie i coś się zacznie dziać. Ale czas mijał i nikt nie chciał ze mną rozmawiać.

W pewnym momencie przyszedł jakiś inny policjant i odbyła się krótka rozmowa na boku pomiędzy policjantami, ale udało mi się usłyszeć, że jeden mówi: On jest Falun Gong, a ten nowo przybyły policjant odpowiada z niedowierzaniem: On jest Falun Gong? Po czym wziął mój paszport i był zdziwiony że dostałem wizę. Próbowałem z nim porozmawiać ale szybko wyszedł.

Mijała godzina jak tam siedziałem i ponownie zacząłem zagadywać do pilnującej mnie dwójki policjantów. Ogólnie z racji, że byliśmy ze sobą już jakieś półtorej godziny, poczuliśmy się rozluźnieni, zwłaszcza że wyglądali oni na powiedzmy takich trochę fajtłapów.

Więc mówię do nich: Come on guys, Słuchajcie chłopaki, musicie mi powiedzieć co się dzieje.
- Oni na to: Nie możesz wjechać do Chin.
- Ja: Ale dlaczego?
- Oni: Bo nie lubisz Chin.
- Ja na to: Ja nie lubię Chin? Słuchajcie, ja kocham Chiny! Kocham chińską kulturę i dlatego tu przyjechałem. Zobaczcie – tu macie wszystkie papiery ze szkoły językowej – tak bardzo kocham Chiny, że zapłaciłem kupę kasy, żeby przyjechać tu nauczyć się waszego języka i poznać lepiej wasz kraj.
- Oni na to z uśmiechem: Ale ty planujesz sprawiać problemy.
- Ja na to: Jakie problemy? Zobaczcie – mam 6 godzin dziennie indywidualnej nauki, a potem zwiedzanie – nie będę miał czas na żadne problemy. Przeszukajcie moją walizkę, a zobaczycie, że nie planuję sprawiać żadnych problemów.
Dodam – że cały czas miałem przy sobie mój podręczny plecak z komputerem i telefonem – nie zabrali mi nic do przeszukania.
- A oni na to ze zdziwieniem i uśmiechem: Indywidualny kurs językowy? To musisz być bogaty!
- Ja na to z uśmiecham: E tam, to nie jest aż takie drogie. A już na pewno nie można powiedzieć, że jestem bogaty. Ale fakt – kurs nie jest też tani i zapłaciłem za niego z góry, więc musicie mnie wpuścić, żebym nie stracił tych pieniędzy.
- Oni na to: Nie, nie możemy cię wpuścić do Chin. Przynajmniej nie tym razem.
- Zaświeciły mi się oczy: Jak to nie tym razem? To następnym razem będę mógł wjechać?
- Oni na to: Wiesz, może coś się stanie, coś się zmieni i powiedzmy za dwa lata będziesz mógł wjechać.
Pomyślałem w duchu: Wow, fajnie, czyli oni są jak najbardziej świadomi zmian w Chinach.
Ale w tym momencie jakby się skapowali, że powiedzieli coś za dużo. I znowu przestali się odzywać.
- Więc mówię: Chłopaki, słuchajcie, nie możecie mnie trzymać w tym pokoju i nie mówić dlaczego. Nie przedstawiliście mi żadnych zarzutów. Nie chcę was urazić, ale żądam rozmowy z waszym przełożonym.
- Oni na to: On nie chce z tobą rozmawiać.
- Ja mówię: Nie może tak być – wy mi nie chcecie nic powiedzieć, więc żądam rozmowy z waszym przełożonym.
- Oni na to: Nie będzie żadnej rozmowy z żadnym przełożonym. Zaraz odlatujesz z powrotem tym samym samolotem co przyleciałeś.
- Ja mówię: Co? Nie no, chłopaki, nie możecie mi tego zrobić :)
Roześmiali się i ponownie wyluzowali. Mówię – słuchajcie, muszę porozmawiać z waszym szefem. Zaczęli mnie przekonywać, że nie ma takiej opcji, ale w końcu ulegli i jeden z nich powiedział: Ok, poczekaj, pójdę go zapytać. Szybko wrócił i powiedział, że taka rozmowa nie wchodzi w rachubę.

Po pewnym czasie ruszyliśmy w drogę przez lotnisko do samolotu. Zatem mówię im: „Okej chłopaki, słuchajcie, naprawdę moim celem był przyjazd na naukę języka i zwiedzanie, ale nie pozostawiacie mi żadnego wyboru. Zatem...” i zacząłem im wyjaśniać fakty, o tym ile lat praktykuję i moja żona też i nasze dzieci też, że przez to i przez to że czytam po chińsku, to tak naprawdę to ja wiem czym jest Falun Gong i jak to jest dobre, a to co oni słyszą od swoich władz to wszystko kłamstwa, łącznie z samospaleniem na Tiananmen. I o prześladowaniach, o grabieży organów itp. Tak szliśmy kilkanaście minut do samolotu a ja im wyjaśniałem fakty a oni uśmiechali się do siebie nawzajem z takim wyrazem na twarzy: „Ale akcja! Eskortujemy tego gościa do samolotu a on nam nawija takie teksty”. Jak doszliśmy do końca i przekroczyłem drzwi samolotu, odwróciłem się do nich i mówię z uśmiechem: „Najważniejsze jest to, żebyście zapamiętali że Falun Dafa jest dobre, że Zhen Shan Ren jest dobre, ok?” Oni odpowiedzieli uśmiechem. I wszedłem do samolotu ruszając w kilkunastogodzinną podróż z powrotem.

Okej, wam przedstawiłem może trochę dłuższą wersję niż globalnemu koordynatorowi. Dodam, że po wiadomości z października o tym, że podróż do Chin dla globalnego koordynatora FXH jest równoznaczna z rezygnacją z funkcji koordynatora FXH, zakładałem, że mimo iż nie jestem Chińczykiem i podróż, co bądź krótką odbyłem parę miesięcy temu przed ogłoszeniem tej nowej wytycznej, to mimo wszystko jest prawdopodobne, że tym zakończę mój wkład w polskie FXH, bo może istnieją bardzo ważne czynniki o których po prostu nie wiem, a przez które nie powinien dłużej pełnić tej roli. I ponownie przechodziłem szybki proces kultywacji powiązany z usunięciem mnie z pełnienia tej roli. Ale tym razem to było bardzo szybko, zrozumiałem od razu, że to że ja coś jakoś widzę, może być nie w zgodzie z tym co jest tak naprawdę dobre dla grupy i jeśli decyzja będzie taka, że rolę koordynatora przejmie ktoś inny, to widocznie tak będzie najlepiej i przyjmę tę decyzję z zupełnym spokojem i będę pomagał tak jak będzie to potrzebne. Ok, przyznam się, że znów także, zacząłem dostrzegać pełne pół szklanki i takiego obrotu sytuacji ;)

Po skończeniu mej opowieści o „podróży” do Chin, zapytałem globalnego koordynatora czy traktuje on to jako moją rezygnację. Odpowiedział, że nie, ale lepiej dla mojego własnego bezpieczeństwa, żebym więcej nie wpadał na takie pomysły. Jeszcze tylko dopytałem jak się sprawa tyczy Tajwanu i Hongkongu i dostałem odpowiedź, że najlepiej pojechać na Tajwan.

Zatem skoro nie jest tak łatwo zmienić głównego koordynatora to musimy wspólnie jakoś radzić sobie ze mną w tej roli. Dodam jeszcze, że nie wchodzi też w grę moje zrezygnowanie z tej roli. Wiem o tym, bo po pierwsze - sam próbowałem zrezygnować parę lat temu i nie dostałem na to zezwolenia od głównego FXH. I w tym roku byłem świadkiem jak inny europejski koordynator FXH wręczył rezygnację i została ona (ta rezygnacja) z miejsca odrzucona. Rozumiem to tak, że konsekwencje takiej zmiany dla wysiłków włożonych w rektyfikację Fa - w różnych wymiarach - byłyby tak wielkie, że na chwilę obecną nie wchodzi to w ogóle w rachubę.

Zatem skoro nie jest tak łatwo zmienić głównego koordynatora i musimy wspólnie jakoś radzić sobie ze mną w tej roli –wszystkich którzy widzą co mógłbym poprawić w mojej koordynacji grupą, zapraszam was do rozmowy ze mną na ten temat tak abyśmy mogli mieć koordynatora lepiej wypełniającego swoją rolę. Tyczy się to zwłaszcza osób, które uważają że powinienem zostać wymieniony – na chwilę obecną wygląda na to, że to nie wchodzi w grę – tak więc wskażcie mi błędy, które powodują, że tak uważacie i popracujmy nad tym, żeby nie wymienić mnie ale zmienić mój sposób pracy, tak żeby lepiej wypełnić moją rolę.

Dziękuję za wysłuchanie mojego eseju. Proszę o wskazanie wszystkiego co nie było w zgodzie z Fa.
Dziękuję Mistrzu, Dziękuję koledzy w kultywacji.

* * *

Facebook Logo LinkedIn Logo Twitter Logo Email Logo Pinterest Logo

Zachęcamy do drukowania i rozpowszechniana wszystkich artykułów opublikowanych na Clearharmony, lecz prosimy o podanie źródła.